Wrocław nie chce już dłużej być miastem partnerskim białoruskiego Grodna. Współpraca między miastami, która została zawieszona w 2005 roku, teraz ma definitywnie się zakończyć. Taka decyzja władz Wrocławia do odpowiedź na wsparcie przez Białoruś działań armii rosyjskiej na Ukrainie. Wcześniej samorząd Dolnego Śląska zapowiedział zerwanie współpracy z obwodem leningradzkim w Rosji.
– Współpraca Rosji z Białorusią w rolach oprawców jest ewidentna, dlatego decyzja o zerwaniu współpracy z Grodnem jako miastem partnerskim wydaje się oczywistą – komentuje prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Formalna decyzja o zerwaniu stosunków Wrocławia z Grodnem ma zapaść podczas środowej sesji rady miejskiej. De facto oba miasta nie współpracują ze sobą już od 17 lat. W 2005 roku partnerstwo zostało zawieszone z inicjatywy ówczesnego prezydenta Rafała Dutkiewicza.
– To była nasza odpowiedź na działalność reżimu Łukaszenki, ponieważ ten nie uznał demokratycznych wyborów do Związku Polaków na Białorusi. Nie chcieliśmy współpracować z magistratem i radnymi, którzy wsparli reżimowe działania – przypomina Ewa Gołąb-Nowakowska, dyrektor Biura Współpracy z Zagranicą we wrocławskim magistracie.
Teraz umowa ma zostać całkowicie rozwiązana. Władze miasta zapewniają jednak, że jeżeli sytuacja za naszą wschodnią granicą się zmieni, będzie można powrócić do rozmów o partnerstwie.
– We Wrocławiu żyje wielu Białorusinów, którzy opowiedzieli się po stronie ofiar. Którzy pomagają i wspierają naszych ukraińskich przyjaciół. Jednak utrzymywanie stosunków z miastem rządzonym przez przedstawicieli reżimu Łukaszenki jest w zaistniałej sytuacji wykluczone. Białoruś, dając nie tylko ciche przyzwolenie, ale też realne wsparcie inwazji na Ukrainę, sama się wyklucza z kręgu państw i miast, z którymi opowiadający się za pokojem na świecie Wrocław mógłby współpracować – podkreśla Sergiusz Kmiecik, przewodniczący Rady Miejskiej Wrocławia.

