Stolica Dolnego Śląska sukcesywnie umacnia swoją pozycję na start-upowej mapie Polski, a o sukcesach takich firm, jak Brand24 czy LiveChat mówi się w całym kraju. Jeśli dodać do tego prężnie rozwijającą się w naszym mieście branżę IT, w której globalne koncerny idą ramię w ramię z rodzimymi firmami, stwierdzenie, że Wrocław to polska Dolina Krzemowa, staje się coraz bardziej adekwatne.
W Polsce działa około 2,7 tys. start-upów – to dane z tegorocznego raportu przygotowanego przez fundację Startup Poland. Z tego samego badania wynika, że we Wrocławiu jest zarejestrowanych 7% polskich start-upów. Najwięcej, 27%, ma swoją siedzibę w Warszawie, mocnymi lokalizacjami są też Kraków (11%), Poznań i Trójmiasto (po 9%).
– Wrocław to świetne miejsce do tworzenia i rozwijania start-upów – mówi Grzegorz Trubiłowicz, wrocławski przedsiębiorca od lat działający w branży IT, założyciel wielokrotnie nagradzanej aplikacji mobilnej Cooklet. Jedną z przyczyn, wskazuje Trubiłowicz, jest różnorodność kulturowa – na wrocławskich ulicach, w pubach i restauracjach słychać na co dzień język angielski, często też niemiecki i inne języki obce.
– Mnóstwo młodych ludzi z całego świata przyjeżdża tu na studia, a potem rozpoczyna karierę. Przypomina mi to, oczywiście zachowując odpowiednią skalę, to, co działo i dzieje się w San Francisco i Dolinie Krzemowej – podkreśla start-upowiec.
Również Łukasz Solarski, wrocławski ambasador fundacji Startup Poland, przyznaje, że stolica Dolnego Śląska jest jednym ze start-upowych zagłębi w naszym kraju.
– Wrocław na tle innych miast jest zdecydowanie w czołówce. Możemy pochwalić się zarówno dojrzałymi projektami, takimi jak Brand24, TimeCamp czy LiveChat, jak również wschodzącymi gwiazdami, takimi jak np. ZMorph, RightHello czy Ada – wylicza Solarski.
Świetne pomysły są, a co z marketingiem?
Zdecydowanie najwięcej wrocławskich start-upów skupia się na rozwoju oprogramowania, jednak pojawiają się również takie, które bazują na nowoczesnych technologiach, jak druk 3D czy Internet of Things.
– Mocnym atutem Wrocławia jest jeden z najbardziej zaawansowanych parków technologicznych w Polsce. Warto skorzystać z jego możliwości podczas testowania nowych technologii czy choćby podczas syntezy nowych materiałów – tłumaczy Łukasz Solarski.
Solarski podkreśla, że we Wrocławiu mamy wiele projektów bazujących na łączeniu już istniejących technologii w nowy, innowacyjny sposób.
– Niestety, często brakuje im dobrego marketingu. Przykładem może być np. projekt silnika napędzanego sprężonym powietrzem – wyjaśnia Łukasz Solarski.
Grzegorz Trubiłowicz z Cookleta zwraca uwagę, że o ile w przypadku start-upów konsumenckich (B2C) odniesienie sukcesu na międzynarodowym rynku, stacjonując we Wrocławiu, wymaga tyle samo wysiłku, co w innych miastach, o tyle w przypadku usług B2B (business-to-business), lokalizacja ma olbrzymie znaczenie.
– Jeśli Twój produkt jest bardziej biznesowy, to Warszawa, Berlin czy Londyn będą o wiele lepsze, bo tam w jednym miejscu znajdziesz rzeszę potencjalnych klientów i każdego dnia możesz mieć kilka spotkań, dynamicznie posuwających swój biznes do przodu – radzi Trubiłowicz.
Wrocław eventami stoi
Zakładaniu start-upów we Wrocławiu sprzyja pokaźna liczba wydarzeń branżowych i konferencji, podczas których można wymienić się wiedzą czy doświadczeniem, albo poszukać inwestora dla swojego przedsięwzięcia.
– Szczególnie polecam dwie inicjatywy. Pierwsza to comiesięczne spotkania społeczności start-upowej TechSaturdays – spotkania te są prowadzone w języku angielskim i mają charakter wymiany doświadczeń i kontaktów oraz interaktywnych warsztatów. Drugą godną wymienienia inicjatywą jest klub mówców 1st Million Toastmasters. Klub co tydzień organizuje spotkania, które doskonalą umiejętności miękkie, czyli to, co w start-upie niezbędne: kompetencje liderskie oraz występowanie na scenie, w tym tzw. pitchowanie do inwestorów – wyjaśnia Łukasz Solarski.
Lokalni przedsiębiorcy z branży start-upowej regularnie spotykają się też choćby na organizowanej przez magistrat konferencji Smart Wrocław: Startup Południe, a także na cyklicznych eventach – m.in. Wrocław Business Starter, Startup Weekend Wrocław czy StartUp Mixer AIP Wrocław.
Biurko i mentoring w pakiecie
Początkujący przedsiębiorcy we Wrocławiu bez problemu znajdą też takie miejsce na biuro, które nie zrujnuje ich portfeli, a w którym przy okazji będą mogli liczyć na biznesowe wsparcie. W sukurs przychodzą bowiem liczne inkubatory przedsiębiorczości, akceleratory czy przestrzenie co-workingowe działające w naszym mieście.
Te najbardziej znane to AIP Wrocław, Dolnośląski Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości, Idea Place czy Business Link Wrocław. Niedawno do tego grona dołączył też Idea Hub przy ulicy św. Mikołaja.
– Do rozwoju firm potrzebny jest cały ekosystem składający się nie tylko z przestrzeni biurowej, ale także z konkretnych usług, doradztwa w zakresie pozyskiwania finansowania czy możliwości networkingu – wylicza Tomasz Gondek, współpracujący z Deloitte Polska.
Marek Kotiuszko, współtwórca Snow Motion, czyli wrocławskiego start-upu organizującego wyjazdy na narty i snowboard, podkreśla, że ważną rolę odgrywa również lokalizacja.
– Miejsce do pracy i spotkań biznesowych w samym centrum Wrocławia, to zawsze wartość dodana. Nie mówiąc już o możliwościach wymiany doświadczeń z innymi przedsiębiorcami korzystającymi z Idea Hub – mówi Kotiuszko.
W przestrzeniach co-workingowych, oprócz biurka, drukarki czy dostępu do internetu, młodzi start-upowcy mogą też korzystać z porad profesjonalnych doradców czy warsztatów i szkoleń z udziałem ekspertów.
Pierwszy polski jednorożec narodzi się we Wrocławiu?
Czy to właśnie Wrocław będzie miastem, w którym pojawi się pierwszy polski „jednorożec”, czyli spółka technologiczna warta miliard dolarów? Wydaje się, że najbliżej do tego miana firmie LiveChat Software, czyli jednemu z trzech największych na świecie dostawców oprogramowania typu live chat dla biznesu.
Z usług wrocławskiego start-upu korzysta już kilkanaście tysięcy klientów z całego świata. Spółka w kwietniu 2014 roku zadebiutowała na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, a w listopadzie 2015 roku jej kapitalizacja przekroczyła poziom miliarda złotych.
Patrząc na kreatywność młodych, wrocławskich przedsiębiorców i rosnącą liczbę zakładanych start-upów, o przyszłość lokalnego rynku IT możemy być spokojni. Jeszcze niedawno sformułowanie „polska Dolina Krzemowa” zdawało się być nieco na wyrost. Dziś to już nie tylko marketingowy slogan, ale coraz bardziej adekwatna diagnoza stanu rzeczy.




