W zeszłym roku w Polsce przyszło na świat ponad 382 tys. dzieci, czyli o 13 tys. więcej niż rok wcześniej. To najbardziej optymistyczny wniosek, który płynie z raportu ,,Ludność i ruch naturalny w 2016 roku”, opublikowanego w ubiegły czwartek przez Główny Urząd Statystyczny. Polacy coraz częściej decydują się na małżeństwa i dzieci. Dolny Śląsk i Wrocław również idą w górę!
Główny Urząd Statystyczny przedstawił ostateczne dane na temat demografii Polski i poszczególnych województw za 2016 rok. Zauważalny wzrost liczby urodzeń powoduje, że choć mamy za sobą piąty rok z rzędu, w którym ludność naszego kraju skurczyła się, spadek ten wyraźnie wyhamował. Przyrost naturalny wynosił -0,2‰, co oznacza, że na każde 10 000 mieszkańców Polski ubyło raptem 2 mieszkańców.
Coraz więcej małżeństw
Z przedstawionych danych wynika, że wzrasta również liczba zawieranych małżeństw. W 2016 roku ,,tak” powiedziało sobie ponad 193 tys. par, czyli o prawie 5 tys. więcej niż w 2015 roku.
Jednocześnie spada liczba małżonków, którzy decydują się na rozwód. Choć ta statystyka wciąż jest zatrważająca (63 tys. małżeństw), to jednak o 4 tys. mniejsza w porównaniu do roku wcześniej.
Jak podkreślają autorzy raportu GUS, ,,wzrosty i spadki liczby zawieranych małżeństw mają wpływ na zmiany w liczbie urodzeń w perspektywie kolejnych 2-3 lat po zawarciu małżeństwa, tj. im więcej nowych małżeństw, tym więcej urodzeń”. Istotnie, od 2014 roku liczba małżeństw powoli, choć nieustannie wzrasta, co pozwalać znaleźć przełożenie w liczbie urodzeń w zeszłym roku.
Oby ten trend potwierdzał się w kolejnych latach. Najbardziej wymierną zachętą będzie dalsza poprawa sytuacji na rynku pracy. Gdy poziom zatrudnienia i wynagrodzenia idą w górę, ludzie wcześniej zaczynają myśleć o założeniu rodziny i własnym potomstwie.
Dolny Śląsk powyżej polskiej średniej
W powyższe pozytywne zmiany demograficzne wpisuje się Dolny Śląsk. Co więcej, w większości wskaźników notujemy lepsze wyniki niż inne województwa.
Podobnie jak w Polsce, również na Dolnym Śląsku wciąż mniej Polaków rodzi się niż umiera. Ujemny wskaźnik przyrostu naturalnego jest jednak u nas o połowę niższy niż średnia obliczona dla 16 województw. Cieszy fakt, że relatywnie więcej Dolnoślązaków zawiera związek małżeński, ale nie można pominąć tego, że także więcej par się rozwodzi.
To, że demograficzne liczniki poszły w górę, widać jak na dłoni, jeżeli porównamy populację Dolnego Śląska w 2016 oraz w 2015 roku. Okazuje się, że przybyło nam prawie o 1200 dzieci oraz dokładnie o 700 małżeństw więcej niż w poprzednim roku, a liczba zgonów oraz rozwodów spadły.
Zadziałał efekt 500+?
Od 1 kwietnia 2016 roku rodziny mogą składać wnioski o objęcie ich programem ,,Rodzina 500 plus”, którego jednym z założeń było zwiększenie dzietności w Polsce i wsparcie finansowe polskich rodzin. Na wychowanie dzieci do ukończenia przez nie 18. roku życia rodzice otrzymują co miesiąc świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł na drugie i na każde kolejne dziecko. Jeżeli dochód rodziny nie przekracza 800 zł w przeliczeniu na jedną osobę (1200 zł w przypadku wychowywania dziecka niepełnosprawnego) wsparcie można otrzymać także na pierwsze lub jedyne dziecko.
W poniedziałek 27 marca, a zatem niemal po roku funkcjonowania programu, Centrum Badan Opinii Społecznej zapytało Polaków o jego ocenę w kontekście polityki państwa wobec rodziny. Wprowadzenie tego świadczenia popiera 77% respondentów, a co piąty wyraża się o nim z dezaprobatą.
Badania pokazują, że szczególnie często program ,,Rodzina 500 plus” popierają osoby starsze, mieszkańcy wsi, respondenci niżej sytuowani i z gorszym wykształceniem, osoby deklarujące prawicowe poglądy oraz udział w praktykach religijnych. Jednocześnie CBOS zauważa, że zwolennicy programu mają wyraźną przewagę we wszystkich analizowanych grupach społeczno-demograficznych. Co ciekawe, również wśród rodziców, którzy nie otrzymują świadczenia, program cieszy się dużym poparciem.
Czy można w prosty sposób przełożyć funkcjonowanie programu ,,Rodzina 500 plus” na poprawę sytuacji demograficznej, czy raczej upatrywać w nim jedynie wsparcia dla istniejącego niezależnie prorodzinnego trendu? Trudno zakwestionować fakt, że nowe świadczenie realizuje swój cel, a dzieci urodziło się nawet kilka tysięcy więcej niż zakładały prognozy GUS.
Z drugiej strony, warto zauważyć, że nadal wśród rodaków dominuje ostrożny, powściągliwy optymizm na temat tego, czy program przyniesie pożądane skutki. Może mieć na to wpływ fakt, że co drugi Polak ma przeświadczenie, że ten lub kolejny rząd wycofa się z realizacji programu. Jak podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ze świadczenia korzysta obecnie 3 mln 820 tys. dzieci w Polsce (stan na 27 marca 2017 r.).
Wrocław po raz pierwszy od lat na plusie
Trzeba mieć nadzieję, że odbicie od demograficznego dna będzie stałą tendencją dla całego społeczeństwa obrazującą także coraz lepszy klimat wokół polskich rodzin. To, że pozytywne prognozy demograficzne nie są wyłącznie prostą, matematyczną konsekwencją programu 500+, mogą obrazować najświeższe dane Urzędu Statystycznego dotyczące samego Wrocławia. Przedstawiają one bowiem stan na 31 czerwca 2016 roku, a zatem zbyt krótko po wprowadzeniu programu, by tylko na nim budować wnioski na temat populacji rodzin.
Według opracowania ,,Wrocław. Sytuacja społeczno-gospodarcza” w stolicy Dolnego Śląska mieszka 637,1 tys. osób, a zatem około co piąty mieszkaniec województwa. Mamy powody do zadowolenia. Okazuje się, że w I połowie 2016 roku Wrocław po raz pierwszy od lat zanotował dodatni przyrost naturalny! W tym okresie wzbogaciliśmy się o 3605 małych mieszkańców, o 350 więcej niż osób, które od nas odeszły. Weźmy pod lupę liczbę wrocławian urodzonych w analogicznym półroczu, ale rok wcześniej – było to niespełna 2,7 tys. dzieci.
W populacji statystycznie wciąż dominują kobiety – 114 kobiet przypada na 100 mężczyzn. Związek małżeński zawarło 1196 par.
Przyszłość, która martwi
Długofalowe prognozy, zamiast utwierdzać nas w tym, że mamy przed sobą świetlaną przyszłość, skłaniają do refleksji i uzasadnionych obaw. Dzieci rodzi się więcej, ale zaraz dodajmy: za mało i znacznie mniej niż chociażby w czasie baby boom’u lat 80. Dość powiedzieć, że w rekordowym 1983 roku przyszło na świat 723 tys. Polaków, niemal dwa razy więcej niż w ostatnim roku.
Autorzy cytowanego na początku artykułu raportu GUS alarmują, że niska liczba urodzeń już od 25 lat nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń. ,,Od 1990 r. wartość współczynnika dzietności kształtuje się poniżej 2, podczas gdy wielkość optymalna – określana jako korzystna dla stabilnego rozwoju demograficznego – to 2,1-2,15, tj. gdy w danym roku na 100 kobiet w wieku 15-49 lat przypada średnio 210-215 urodzonych dzieci; obecnie jest to ok. 130 urodzeń” – czytamy w opracowaniu.
Tzw. depresja urodzeniowa od początku lat 90., emigracja młodych, osłabianie tradycyjnego modelu rodziny oraz zmiana sposobu życia silnie odbiły się na strukturze ludności według wieku i produkcyjności. Niepewność zatrudnienia, brak dostępu do tanich mieszkań dla młodych, brak równowagi między pracą zawodową i życiem osobistym oraz wzrastające koszty utrzymania nie sprzyjały dzietności. Nagromadzenie tych negatywnych zmian musi mieć swoje konsekwencje. Już teraz osób powyżej 60 – 65 roku życia (w wieku poprodukcyjnym) jest więcej niż dzieci poniżej 17 lat!
W porównaniu do 1990 roku, obecnie mamy o ponad 3,5 miliona dzieci mniej. To tyle, ile mieszkańców liczą łącznie Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk i Szczecin.
Niepokojące wnioski nasuwa ,,Prognoza ludności rezydującej dla Polski na lata 2015-2050”, również opracowana przez GUS. Seniorzy będą w 2050 roku stanowić aż 31,5%. całej populacji. Z drugiej strony, kobiet w wieku potencjalnego macierzyństwa będzie w 2050 roku o 1/3 mniej niż w 2014 roku.
Aby złagodzić, a nawet odwrócić proces starzenia się społeczeństwa potrzeba, oprócz stabilnej sytuacji na rynku pracy, szerszej kompleksowej polityki rodzinnej. Nie łudźmy się. Wrocław i Dolny Śląsk, choć w skali kraju wypadają korzystnie, również dogonią te demograficzne zmiany.


