Na początku kwietnia ukazał się ranking najbardziej przyjaznych miast dla kierowców. Autorzy zestawienia z firmy Oponeo postanowili porównać 10 największych miast w Polsce. Pierwsze miejsce zajął Szczecin, za którego plecami znalazł się Gdańsk. Wrocław – razem z Lublinem – wylądował na trzecim stopniu podium. Czym zasłużył sobie na tę lokatę?
Pozycja w rankingu była rezultatem zsumowania wyników w kilku kryteriach. Pod lupą znalazły się parametry, które najbardziej interesują kierowców: średnia prędkość poruszania się pojazdem w mieście, bezpieczeństwo na drogach, wysokość i czas obowiązywania opłat za parkowanie oraz ceny paliwa.
Raport opracowała firma Oponeo – jedna z czołowych firm z branży samochodowej i lider rynku w sprzedaży opon w Polsce. Dane udostępniły jej urzędy miejskie, instytucje stref płatnego parkowania, specjalistyczne aplikacje i portale, z których korzystają kierowcy.
Najbardziej zakorkowane centrum w Polsce
Kierowcy najczęściej ubolewają na zatłoczone ulice i powolne przemieszczanie się po najbardziej ruchliwych arteriach miasta. Dane uzyskane dzięki aplikacji Yanosik pozwoliły sprawdzać tempo poruszania się samochodów. Prędkość była mierzona w dni robocze, między godziną 7.00 a 21.00.
Autorzy raportu, aby lepiej zobrazować to kryterium, wprowadzili rozróżnienie na dwie kategorie: prędkość poruszania się w ścisłym centrum miasta oraz w jego granicach. W pierwszej najlepsze okazały się Katowice, gdzie ruch rozładowuje średnicówka i autostrada A4. Kierowcy poruszają się w centrum stolicy Górnego Śląska z przeciętną prędkością 40 km/h.
Wrocław okazał się najgorszy w tej klasyfikacji– kierowcy muszą zwolnić i średnio poruszają się z prędkością 26 km/h. Centrum naszego miasta wyznaczał obszar w promieniu 1 km od ulicy Ofiar Oświęcimskich – punktu centralnego miasta na podstawie Open Street Maps.
Po wydostaniu się ze ścisłego centrum, kierowcy mogą przyspieszyć. Liczniki wrocławskich aut mierzyły w granicach miasta średnią prędkość ok. 45 km/h, o kilka kilometrów większą niż w Poznaniu, Łodzi i Warszawie, które zamykają stawkę. W tej kategorii Wrocław zajął 4. miejsce.
Kolizje we Wrocławiu rzadkością, ale…
Co ciekawe, najwięcej wypadków zdarza się w grudniu, które tradycyjnie kojarzą się z gorączkowymi przygotowaniami do Świąt. Pośpiech nie jest więc dobrym doradcą. Chociaż zgodzimy się z tym, że korki są prawdziwą zmorą, lwia część kierowców przyzna, że chce nie tyle szybko, co bezpiecznie dotrzeć do pracy lub domu.
Autorzy rankingu jako wyznacznik bezpieczeństwa na drodze przyjęli kryterium liczby zgłoszonych kolizji, przypadających na 1000 mieszkańców. W tym celu także sięgnęli po dane udostępnione przez aplikację Yanosik. Uczestnicy ruchu korzystają z niej, aby informować innych użytkowników o utrudnieniach i zdarzeniach. Zgłoszenia są następnie weryfikowane przez innych kierowców.
Jak się okazuje, prędkości na drogach nie przekładają się w prosty sposób na wzrost albo spadek liczby zdarzeń. Najwięcej kolizji miało miejsce zarówno w zastygającej w korkach Warszawie (6. i 10. miejsce pod względem prędkości poruszania się po centrum i w granicach miasta), jak i sprawnie zorganizowanych w centrum Katowicach.
Na tle innych kierowców z innych miast wrocławianie jeżdżą stosunkowo roztropnie. Zgłaszali przeciętnie 11,3 kolizji na 1000 mieszkańców. Dla porównania w Katowicach – 17, a w Warszawie – aż 21,3. Taki rezultat dał stolicy Dolnego Śląska drugie miejsce za Szczecinem.
NIEBEZPIECZNE ULICE I SKRZYŻOWANIA WE WROCŁAWIU

Nie oznacza to jednak, że w naszym mieście nie trzeba zachować szczególnej ostrożności. Od stycznia 2015 do października 2016 roku na wrocławskich ulicach i skrzyżowaniach zginęło ponad 20 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu zanotowała najwięcej wypadków śmiertelnych na ulicy Mickiewicza, która wydaje się przecież trasą mniejszą i raczej bezpieczną.
Parkowanie? Najtańsze spośród polskich metropolii
Autorzy rankingu przyjrzeli się również temu, jak funkcjonują w poszczególnych miastach strefy płatnego parkowania. Na podstawie danych urzędów miast oraz instytucji odpowiedzialnych za organizację stref wzięli pod uwagę kilka parametrów, w tym cenę za pierwszą, drugą, trzecią i kolejną godzinę parkowania. Większą liczbę punktów otrzymywały miasta, w których strefa obowiązuje krócej. Na premię mogły liczyć miasta, w których mieszkańcy mają możliwość wykupienia abonamentów bądź są zwolnieni z wnoszenia opłat za postój jednośladów.
Wrocław z 9-godziną strefą płatnego parkowania plasuje się w środku stawki. Kierowcy w Katowicach i Gdańsku muszą pamiętać o parkomatach tylko przez 8 godzin. Najdłużej strefa obowiązuje w czterech największych oprócz Wrocławia miastach – Warszawie, Krakowie, Łodzi i Poznaniu.
W zeszłym roku Wrocław poszedł w ślad innych miast i wykonał przyjazny krok w stronę mieszkańców – od lipca nie płacimy już za parkowanie w soboty. Oszczędnością dla portfeli jest także możliwość wykupienia abonamentów – ogólnodostępnych jak i tych dla mieszkańców – oraz zwolnienie z opłat kierowców jednośladów. Warto także podkreślić, że z 6 największych polskich miast Wrocław wciąż może się pochwalić najmniejszą średnią opłat.
Na koniec: koszty paliwa
W porównaniu do roku wcześniej ceny paliw w 2016 roku spadły. Stawki za benzynę, olej napędowy i gaz na stacjach w różnych miastach nie były jednakowe. Wahania wydają się niewielkie (od 8 do 16 groszy za litr), ale przy obecnym natężeniu ruchu pozostają kluczowym wskaźnikiem dla portfeli, czyniąc istotną różnicę w skali roku.
Najtaniej tankują kierowcy w Lublinie – 4,33 zł/l benzyny i 4,13 zł/l oleju napędowego. We Wrocławiu te wydatki wynosiły odpowiednio 4,39 zł/l i 4,21 zł/l. Największe oszczędności odczuwają kierowcy samochodów, w których zamontowali butle gazowe. Płacili średnio tylko 1,82 zł/dm3 LPG.

