Sezon wakacyjny w pełni, wielu wrocławian na urlopach. Czy to oznacza, że w stolicy Dolnego Śląska korków nie ma, a po mieście jeździ się szybciej niż przed wakacjami? Jak się okazuje, niekoniecznie – zwłaszcza w weekendy.
Eksperci z Yanosika sprawdzili, co dzieje się w czasie wakacji na ulicach największych polskich miast.
– Sezon wakacyjny to doskonały czas na przeprowadzenie wielu remontów w miastach. Niestety to też ogromne utrudnienie dla kierowców, ponieważ w ich czasie pojawia się bardzo dużo objazdów oraz zmian, które skutecznie uprzykrzają poruszanie się po mieście autem – tłumaczą.
Dodają, że w tym czasie również łatwiej jest wprowadzić zmiany w rozkładach jazdy poszczególnych środków transportu publicznego, a nawet zawiesić działanie niektórych linii.
– Nikt nie lubi remontów w mieście, jednak są one konieczne, ze względu na ulepszenie infrastruktury i wprowadzenie zmian. Przeprowadzanie ich latem jest zabiegiem celowym, ze względu na wyłączenie z codziennego ruchu osób uczących się w szkołach i studentów, którzy przyczyniają się do zwiększania natężenia ruchu – zaznaczają.
Poranny szczyt we Wrocławiu: po centrum jeździ się znacznie szybciej
Jak wynika z danych Yanosika, średnia prędkość na obrzeżach miast w sezonie wakacyjnym jest na tym samym poziomie, co w miesiącu poprzedzającym wakacje. Oznacza to, że płynność ruchu z centrum na obrzeża oraz z obrzeży do centrum nie zmieniła się.
– Obrzeża miast w godzinach porannych zwykle są zakorkowane, ze względu na to, że większość mieszkańców okolic aglomeracji miejskich podróżuje do biur, które znajdują się w centrum lub mieszkańcy miast jadą do pracy, do firm, które są właśnie na obrzeżach. Z naszych danych wynika, że ruch utrzymuje się na tym samym poziomie w sezonie wakacyjnym. Średnie prędkości w poszczególnych miastach różnią się zaledwie o 1-2 km/h, a to jasno pokazuje, że na tych trasach nie ma wakacyjnego luzu i możliwości rozwinięcia szybszej prędkości – dodaje Julia Langa, Yanosik
Większą różnicę w średniej prędkości widać z kolei w centrum w godzinach porannych w dni robocze. Ruch w sezonie wakacyjnym jest tutaj mniejszy, zwłaszcza w popularniejszych wśród turystów miastach.
We Wrocławiu w maju średnia prędkość wyniosła 27 km/h, a w lipcu już 35 km/h. Podobną różnicę widać w Poznaniu, gdzie w maju kierowcy poruszali się ze średnią prędkością 28 km/h, a w lipcu już 36 km/h. Stałe natężenie ruchu możemy zaobserwować natomiast w Warszawie (34-35 km/h), Gdyni (30 km/h), Częstochowie (29-30 km/h) i Katowicach (36-37 km/h).
Turyści generują korki?
Jak tłumaczą przedstawiciele Yanosika, wiele osób decyduje się na spędzenie urlopu w większych miastach w Polsce, a to z kolei powoduje, że ruch się w nich zagęszcza.
– Zwłaszcza, że turyści chętniej poruszają się własnymi środkami transportu lub płacą za jazdę korporacjom zajmującym się przewozem osób. Jest to spowodowane zarówno większą dbałością o bezpieczeństwo, jak i wygodą – wyjaśniają.
Z ich wyliczeń wynika, że obecność turystów jest widoczna w większych miastach zwłaszcza w lipcu, gdzie średnia prędkość jazdy w piątki po godzinie 17:00 znacznie maleje w wyniku natężenia ruchu.
– Miasta, takie jak Gdańsk, cieszą się ogromną popularnością latem i widać to również w danych serwisu Yanosik – w maju kierowcy poruszali się z prędkością 34 km/h, a w lipcu już jechali wolniej o 5 km/h. Podobnie prezentuje się sytuacja we Wrocławiu – w maju średnia prędkość jazdy wynosiła 24 km/h, a w lipcu już 19 km/h, w Krakowie zaś spadła o 3 km/h w porównaniu z majem – wyliczają.
Eksperci podkreślają, że na obrzeżach miast w sezonie wakacyjnym prędkości wzrastają wraz z końcem tygodnia roboczego.
– Tutaj widoczny jest większy luz na trasach, co jest najprawdopodobniej spowodowane zakończeniem dnia pracy przez mieszkańców, jak i zbyt późną porą na przyjazd do miast turystów – analizują.
W weekendy po centrum jeździmy wolniej
Z kolei weekendy, jak tłumaczą eksperci, zdecydowanie przyciągają więcej osób do centrum miast, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. A to przekłada się na większe natężenie ruchu.
– W sezonie wakacyjnym miasto zawsze tętni życiem w weekendy. Widać to zwłaszcza w soboty, w które ludzie chętniej wychodzą do restauracji czy kawiarni. Większość osób porusza się swoimi samochodami, a jeśli nie mają takiej możliwości, to korzystają z usług zewnętrznych firm przewozowych. Nasze dane pokazują różnice nawet do 5 km/h pomiędzy średnią prędkością w mieście w maju, a w lipcu – informuje Julia Langa.
Zgodnie z wyliczeniami Yanosika, średnia prędkość w centrum największych miast Polski w letnie soboty jest niższa, niż w miesiącach poprzedzających sezon.
– Częściowo jest to spowodowane napływem turystów, a także wzmożoną aktywnością mieszkańców. Nie bez znaczenia pozostaje tu również poluzowanie obostrzeń przez rząd, a tym samym przywrócenie działalności gastronomii – wyjaśniają eksperci.
Różnice widoczne są w Poznaniu, w którym w maju kierowcy poruszali się z prędkością 28 km/h, a w lipcu już 26 km/h, a także we Wrocławiu – 25 km/h (maj), 23 km/h (lipiec) i w Krakowie – 29 km/h (maj), 26 km/h (lipiec).






