Koleje Dolnośląskie kupią dwa spalinowe pociągi, które uzupełnią tabor przewoźnika. Będą to pojazdy używane. – One na pewno poprawią komfort podróży mieszkańców naszego regionu – zapewniają władze województwa dolnośląskiego.

Pociągi mają zostać dostarczone w pierwszej połowie 2018 roku.

– Dolnoślązacy czują, że dobrze jeździ się Kolejami Dolnośląskimi. Ta opinia dotyczy przede wszystkim pociągów elektrycznych, pasażerowie narzekali natomiast ostatnio na pociągi spalinowe. Trzeba sobie powiedzieć jasno: mieliśmy kilka awarii, kilka razy drzewo upadło na tory, pociągi spalinowe musieliśmy naprawiać, a związku z tym – efekt był taki, że ludzie cisnęli się chociażby w pociągach jeżdżących do Trzebnicy. Chcemy szybko zareagować na taką potrzebę. Pociągów spalinowych mamy za mało, dlatego kupujemy dwa, używane pociągi, ale nie starsze niż trzyletnie – wyjaśnia Jerzy Michalak, członek zarządu Województwa Dolnośląskiego.

Michalak tłumaczy, że pociągi używane są znacznie tańsze od nowych.

– Spodziewamy się, że za każdy pociąg będziemy musieli zapłacić około 9-10 mln złotych. Za nowy musielibyśmy zapłacić dwa razy tyle – wylicza Jerzy Michalak.

Zakup zostanie sfinansowany ze środków własnych oraz kredytu inwestycyjnego, zaciągniętego przez Koleje Dolnośląskie.

fot. Koleje Dolnośląskie

Gdzie pojadą nowe pociągi?

Jak podkreśla Jerzy Michalak, wszystkie pociągi spalinowe będą jeździć tam, gdzie to najbardziej potrzebne.

– Oczywiście te o większe gabarytach trafią na linie, gdzie jest więcej pasażerów, czyli m.in. właśnie do Trzebnicy, bo ta linia jest szczególnie uczęszczana – tłumaczy członek zarządu Dolnego Śląska.

Latem nowe pociągi będą stanowić dodatkowe wzmocnienie pociągów sezonowych, natomiast od nowego rozkładu jazdy 2018/2019 zostaną wykorzystane do rozbudowy oferty Kolei Dolnośląskich na liniach niezelektryfikowanych.

Nowe pojazdy, jak dodaje Michalak, są też potrzebne, by obsłużyć stale zwiększającą się liczbę połączeń.

– Zakup dwóch pociągów spalinowych będzie służył temu, by problemów na liniach niezelektryfikowanych nie było, nawet jeśli wystąpią przypadki losowe. Będziemy też rozwijać park taborowy, bo zamierzamy nie zatrzymywać się i zwiększać liczbę połączeń na wszystkich trasach – zaznacza.

Po zakupie dwóch kolejnych pojazdów, łącznie Koleje Dolnośląskie będą dysponowały około 15 pociągami spalinowymi.

– I to będzie liczba wystarczająca, żeby obsłużyć obecnie funkcjonujące trasy, bez niebezpieczeństwa otwierania ruchu zastępczego albo dawania pociągów, które są niewystarczające do potrzeb – wyjaśnia Jerzy Michalak.

Piotr Rachwalski, prezes zarządu Kolei Dolnośląskich, podkreśla, że nasze województwo dzięki swojej różnorodności należy do najpiękniejszych w Polsce.

– Jednak ta różnorodność jest także dużym wyzwaniem dla transportu kolejowego. Brak sieci trakcyjnej na wielu liniach na terenie Dolnego Śląska powoduje, że nasz tabor musi być bardzo zróżnicowany. Żaden inny przewoźnik w kraju nie realizuje swoich usług na tak trudnym obszarze. Nowe pojazdy pozwolą na wykonywanie powierzonych nam zadań oraz zapewnienie komfortu, do którego przyzwyczaili się nasi pasażerowie – zapewnia Rachwalski.

Łącznie w taborze Kolei Dolnośląskich jest obecnie 57 pociągów.

fot. Koleje Dolnośląskie

Co z linią kolejową do Bielawy?

Od kilku lat mówi się o planach reaktywacji linii kolejowej z Bielawy do Dzierżoniowa, dzięki której bielawianie będą mogli dojechać pociągiem do największych miast w regionie. To jedna z inwestycji, które mają aktualnie dla władz województwa priorytet.

Odcinek, który trzeba zmodernizować, ma około 6 kilometrów. Remont torów wciąż jednak się nie rozpoczął.

– Liczyliśmy na to, że linię do Bielawy przejmiemy już z końcem zeszłego roku i od wiosny będziemy mogli rozpocząć prace renowacyjne. Niestety, PKP PLK zmieniło tryb przejmowania. Musimy, zgodnie z ich sugestią, rozpocząć cały proces od nowa. Mam nadzieję, że nie jest to wyłącznie wybieg taktyczny i rzeczywiście spółce PKP zależy na przekazaniu tej od dawna nieczynnej linii. A my jesteśmy zdeterminowani, żeby ją przywrócić do ruchu – zapewnia Jerzy Michalak.

Jak tłumaczy nam Michalak, gdyby w grudniu 2017 roku udało się przejąć linię, od grudniowego rozkładu jazdy (w bieżącym roku) do Bielawy mogłyby już pojechać pociągi.

– Pół roku potrzebujemy na samą modernizację linii – wyjaśnia Jerzy Michalak.

Na razie jednak nie wiadomo, kiedy linię uda się przejąć od PKP, a co za tym idzie – kiedy do Bielawy pojadą pociągi.

– Ciężko powiedzieć, kiedy może to nastąpić. Zrobiliśmy wszystko tak, jak nas PKP prosiło. A potem okazało się, że to jest tryb niewłaściwy, że zmieniła się ustawa albo interpretacja ustawy i musimy w innym, zmienionym trybie aplikować – zaznacza Jerzy Michalak.

Całe zamieszanie wokół przejmowania linii od PKP negatywnie ocenia Patryk Hałaczkiewicz, inicjator akcji „Kolej dla Bielawy”.

– Nie do końca rozumiem istotę sporu między PKP a Kolejami Dolnośląskimi. Bo podobno są środki z Regionalnego Programu Operacyjnego, a cała sprawa się przeciąga. Mam nadzieję, że remont ruszy w tym roku, bo na jesień są wybory samorządowe, a nowy zarząd województwa może podejmować inne priorytety – podkreśla Patryk Hałaczkiewicz.

Koszt renowacji trasy szacowany jest na 15-20 mln złotych.

Fot. Kolejedolnoslaskie.eu

Koleje Dolnośląskie z 2-milionowym przyrostem pasażerów rocznie

W 2017 roku Koleje Dolnośląskie przewiozły blisko 9,4 mln pasażerów, poprawiając wynik z poprzedniego roku o ponad 2 miliony. Rok 2016 spółka zakończyła bowiem z wynikiem 7,3 mln pasażerów na pokładzie, w 2015 było to 5,2 mln, a w 2014 – 3,6 mln.

– Przyrost liczby przewiezionych pasażerów cieszy nas tym bardziej, że w minionych dwunastu miesiącach wzrost pracy przewozowej był relatywnie mały. Poza uruchomieniem wiosną nowej linii do Wojnowa i od połowy grudnia niewielką obecnością w Międzylesiu, przez cały rok jeździliśmy na tych samych trasach co w 2016 roku. Dodatkowo obsługiwaliśmy pasażerów w zasadzie taką samą liczbą pociągów jak rok wcześniej – nowoczesne Impulsy 45WE zaczęły regularnie kursować dopiero od grudniowego rozkładu jazdy, więc nie miały dużego wpływu na osiągnięty wynik. To daje też nadzieję, że nowy rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego – komentuje Piotr Rachwalski, prezes zarządu Kolei Dolnośląskich.

Szansą na dalszy wzrost zainteresowania pasażerów usługami dolnośląskiej spółki mają być nie tylko inwestycje w nowy tabor, dzięki któremu można podróżować w coraz bardziej komfortowych warunkach, ale także rozwój połączeń, w tym również transgranicznych.

Od grudnia Koleje Dolnośląskie docierają do czeskiego Lichkova, zaś w tym roku planowane jest uruchomienie połączeń do Adršpachu i całorocznych do Kralovca.