Wellbeing staje się coraz bardziej powszechny, jednak rzadko jeszcze stosowany jest w procesie rekrutacji. A to na tym etapie kandydaci wyrabiają sobie zdanie o firmie, rozpatrując ją w kontekście swojego miejsca pracy.

Rekrutacja z roku na rok mierzy się z coraz większymi wyzwaniami i szuka nowych rozwiązań. Problemy są powszechnie znane – podkupywanie ekspertów przez konkurencję, niska lojalność pracowników, duże rotacje, mała liczba specjalistów najwyższej klasy. Te kwestie to sól w oku niemal każdego rekrutera. W efekcie firmy często zmuszane są do tego, by prowadzić niemal nieustanną rekrutację, często poświęcać czas i środki na wdrożenie nowych pracowników, zwiększać budżet na wynagrodzenia i niwelować brak efektywności całego zespołu. Traci na tym wizerunek firmy jako pracodawcy. Wellbeing, czyli w dosłownym tłumaczeniu „dobrostan” albo „dobre samopoczucie”, okazuje się doskonałym narzędziem do rozwiązania każdego z tych problemów, jednak, żeby był naprawdę skuteczny, musi być wdrożony już w procesie rekrutacji.

CV jest zbędne

Wellbeingowa rekrutacja bardzo różni się od tej tradycyjnej. Jest synonimem jakości zarówno na etapie przygotowań, jak i w trakcie przebiegu całego procesu. Odchodzi od powszechnie stosowanych formularzy, ankiet, kwestionariuszy osobowych, a nawet CV. W myśl zasad wellbeingu, rekruter bardziej skupia się na poznaniu miękkich kwalifikacji kandydata i sprawdza, czy jego potrzeby pokrywają się z potrzebami pracodawcy. Wellbeing to jakość w przygotowaniu oferty pracy po akceptacji kandydata, aby była dopasowana do tego, co ustalono podczas rozmów i odpowiadała właśnie jego potrzebom. Celem jest przecież pozyskanie pracownika, którego osobowość, sposób bycia oraz pracy i podejście do kluczowych zagadnień pasuje do firmy, a ściślej rzecz biorąc – do zespołu, który tę firmę buduje. Takie dopasowanie minimalizuje ryzyko konfliktów i sprawia, że nowy pracownik stanowi faktyczne wsparcie, a wręcz jest motorem napędowym. Jeśli się rozwija, ma wyzwania, to zmienia się jego zaangażowanie. 

CV to przegląd kwalifikacji twardych kandydata, dlatego w procesie wellbeingowej rekrutacji jest ono po prostu zbędne. Wszystko zależy od rozmowy przeprowadzonej face to face, podczas której rekruter określa potrzeby kandydata, jego prawdziwe motywacje i aspekty, które wpłyną na ostateczny wybór pracodawcy. Firma pokazuje w ten sposób, że szuka osoby, która stanie się ważna dla zespołu, będzie umiała współdziałać w myśl zasad, jakie już w tym zespole panują, która będzie ceniła te same wartości, ale co ważniejsze — miała realny wpływ na projekty, współtowrzyła je i często nawet tworzyła swoje własne – tłumaczy Michał Kauf z firmy ITcruitment. 

Filozofia wellbeingu sama w sobie jest atrakcyjna i bez wątpienia można wykorzystać ją do budowania wizerunku pracodawcy. Jednak wellbeingowa rekrutacja to wyśmienita okazja do zrobienia dobrego pierwszego wrażenia, pomaga budować zaufanie do przyszłego pracodawcy i jego wiarygodność. Wellbeingowe metody pozwalają odpowiedzieć na pytanie: „Czy pasujemy do siebie?”, a nie: „Czy nadajesz się do pracy z nami?”. Trzeba przyznać, że te dwa pytania wywołują zgoła inne odczucia.

Zapowiedź wielkich zmian

Lojalności pracowników oraz ich zadowolenia z pracy nie można kupić. Wiemy, że wzrost wynagrodzenia tego nie zmieni. Ludzie pragną czerpać z pracy coś więcej niż pieniądze, szukają głębszej wartości, sensu, możliwości rozwoju i akceptacji. Benefity nie rekompensują im presji, niepewności zatrudnienia, nadmiernego obciążenia zadaniami, siedzącego trybu pracy i nadgodzin, które często definiują codzienne życie w dzisiejszych czasach. Kluczem do sukcesu jest więc absolutna zmiana myślenia o pracy, która powinna być czymś komfortowym i satysfakcjonującym. Zapewnia to jakość dostarczana przez wellbeing: pracownik otrzymuje od pracodawcy pełne wsparcie, dzięki któremu może spełniać się na gruncie zawodowym, ale też prywatnym (tzw. work-life balance). Praca w dalszym ciągu musi być dobrze płatna, ale powinna też spełniać oczekiwania, odpowiadać na potrzeby i pozostawiać miejsce na inne aspekty życia. 

Obecnie w HR najczęściej nie realizuje się działań, których celem jest kontrolowanie zadowolenia z pracy zatrudnionych. Nie ma osób, które dbają o dobre samopoczucie pracowników. Human Power realizuje co roku badanie „Praca, moc, energia w polskich firmach”, które wykazało, że przeszło połowa pracowników często odczuwa zniechęcenie, niepokój, strach i irytację, nie wykonuje satysfakcjonujących zadań, a często nawet nie zna sensu i celu swoich obowiązków służbowych. Tymczasem zarządy polskich firm niezwykle rzadko zajmują się tematem stresu, wypalenia i niskiej efektywności pracowników.

Wellbeingowa rekrutacja – narzędzie employer brandingu
fot. envato.com

Efektywność to skutek, a nie wymóg

Wellbeing to również nowa jakość w przygotowaniu miejsca pracy. Stawia na pierwszym miejscu dobro pracownika, które za każdym razem definiowane jest indywidualnie. Już nie tylko biurko i konkretny model komputera są wartością, ale również standard biura, obecność prawdziwej zieleni, dostęp do światła dziennego i świeżego powietrza. Wszystko po to, aby czuć się komfortowo w miejscu pracy. Efektywność przestaje być wymogiem, a staje się skutkiem holistycznego podejścia do człowieka. Czasem są to szkolenia z radzenia sobie ze stresem, innym razem akcje sportowe czy badania profilaktyczne. Pole manewru jest ogromne, z czego warto korzystać i dostosowywać strategię działań do realnych potrzeb pracowników.

Można więc postawić na elastyczność czasu pracy lub pracę z domu, rozwijanie pasji pracowników poprzez tworzenie grup zainteresowań (biegacze, rowerzyści, wielbiciele kultury japońskiej) i wspieranie ich poczynań. Rodzicom można zaproponować dofinansowania czy możliwość korzystania z firmowego żłobka lub przedszkola. Do rzadziej spotykanych, choć bardzo atrakcyjnych, należą warsztaty wspierające w rzucaniu palenia, odchudzaniu czy walce ze stresem lub syndromem wypalenia zawodowego. Można też wspierać pracowników w rozwijaniu kompetencji przyszłościowych, takich jak zarządzanie własną energią czy efektywnością. Tak więc wellbeing ma doprowadzić do stanu, w którym pracownik czuje się komfortowo (w każdym możliwym rozumieniu tego słowa) i odczuwa zadowolenie z pracy. To inwestycja w każdego specjalistę, która rozpoczyna się już na etapie rekrutacji. 

Świadome i systemowe działanie pro-wellbeingowe daje organizacjom szansę na poradzenie sobie z wyzwaniami współczesnego rynku pracy, takimi jak brak zaangażowania, absenteizm czy prezenteizm. Gdy wdrożymy je kompleksowo, wzmacnia wartość i atrakcyjność organizacji, a to powoduje, że przyciągamy i utrzymujemy właściwych ludzi. Ważne jest, aby pamiętać, że nie może być tylko opakowaniem, ale ma wynikać z tożsamości organizacji i być z nią spójne. Jeżeli jednak dopiero zaczynamy kreować pro-wellbeingowe działania, to nie martwmy się, że jeszcze nie jest idealnie. Budujmy na tym, co już mamy i wdrażajmy praktyki ciągłego doskonalenia. Z wellbeingiem jest jak z „efektem skrzydeł motyla” – czasem potrzeba niewiele, aby wiele mogło się zmienić – mówi Agata Pelc, dyrektor zarządzająca w Wellbeing Institute.

Obustronne korzyści: atrakcyjny pracodawca, doceniony pracownik

Korzyści płynące z podjęcia działań wellbeingowych trudno przecenić. Dla firmy jest to z jednej strony prestiżowy wyznacznik nowoczesnego zarządzania, z drugiej — środek do wzbudzenia w ludziach poczucia sprawstwa, a co za tym idzie, zaangażowania. Tym samym staje się podstawą produktywnej pracy, która przekłada się na inne mierzalne wskaźniki. Nadrzędny efekt jest jednak wart o wiele więcej. Dzięki wellbeingowi firma jest postrzegana jako atrakcyjny pracodawca, który spełnia potrzeby swoich pracowników, bo zabiega o ich poznanie już na pierwszym spotkaniu. 

Wellbeing umożliwia wiele, jednak należy być świadomym, że korzyści są możliwe tylko wtedy, kiedy poszczególne działania będą przemyślane i rozpoczęte we właściwym momencie, czyli na samym początku. To oznacza, że wellbeingowa rekrutacja to pierwszy krok na drodze do sukcesu – mówi Łukasz Stryjski, CEO ITcruitment. 

Dla pracownika, wellbeing to gwarancja starań ze strony pracodawcy o to, by obowiązki służbowe nie wiązały się z wyrzeczeniami i stresem. Wszelkie działania zmierzają do tego, by praca była możliwie najprzyjemniejsza, a zespół, w ramach którego pracownicy realizują codzienne zadania, był zgrany. Redukcja stresu oraz możliwość nawiązania serdecznych relacji z innymi sprawia, że pracownicy wysoko cenią sobie swoją pracę. Daje im to poczucie satysfakcji, spokoju i bezpieczeństwa, a to bezcenne wartości na dzisiejszym rynku pracy. 

Biznes ulega ciągłym transformacjom i ewolucjom. Wdrożenie wellbeingu to bardzo dobry kierunek, który stanowi obietnicę komfortu pracy i życia. To punkt obowiązkowy dla każdego świadomego pracodawcy.