Trwa zła passa wrocławskiego magistratu w walce o unijne dofinansowanie kluczowych inwestycji drogowych. Najpierw nie udało się zdobyć pieniędzy na Aleję Wielkiej Wyspy, teraz zagrożona jest dotacja na budowę obwodnicy Leśnicy. – Miasto w niewystarczającym stopniu zrozumiało konieczność stawiania na komunikację zbiorową, czego oczekują nie tylko mieszkańcy, ale także władze krajowe i Unia Europejska – komentują aktywiści.
Na początku stycznia Ministerstwo Rozwoju rozstrzygnęło konkurs na dofinansowanie inwestycji drogowych w miastach na prawach powiatu. Unijne fundusze na projekty drogowe – łącznie 2,15 mld złotych – trafią do 16 miast, w tym m.in. do Tarnowa, Leszna, Bydgoszczy, Częstochowy, Wałbrzycha czy Krakowa.
Ale nie do Wrocławia, chociaż stolica Dolnego Śląska ubiegała się o dotację na budowę Osi Zachodniej w ciągu drogi krajowej nr 94. Pod tym hasłem kryje się trwająca już budowa obwodnicy Leśnicy i planowana budowa alei Stabłowickiej, która połączy powstającą obwodnicę z ulicą Kosmonautów.
Wartość całego przedsięwzięcia to prawie 297 mln złotych, a urzędnicy liczyli na dofinansowanie w wysokości ponad 233 mln złotych. Projekt wrocławskiego magistratu co prawda spełnił kryteria, ale dostał tylko 48 na 80 możliwych punktów (60 procent, czyli wymagane minimum punktowe) i wylądował na samym końcu listy rezerwowej. A to oznacza, że jeśli nie pojawią się dodatkowe środki (np. w wyniku oszczędności przetargowych), obwodnica Leśnicy dotacji nie otrzyma.
Ratusz nie składa broni
– Na pewno będziemy odwoływać się od decyzji ministerstwa – mówi w rozmowie z Wroclife.pl Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia.
Wiceprezydent tłumaczy, że to bardzo ważna inwestycja, obejmująca drogę krajową, kluczowa między innymi ze względu na pobliskie tereny inwestycyjne.
– Inwestorzy, jak np. Lufthansa, podejmowali decyzję o lokalizacji m.in. właśnie przez powstające połączenie drogi krajowej nr 94 z Autostradową Obwodnicą Wrocławia i lotniskiem – podkreśla Maciej Bluj.
Sami urzędnicy nie znają jeszcze powodów odrzucenia ich wniosku.
– Jedziemy do Warszawy, do ministerstwa, by o tym porozmawiać. Jestem przekonany, że ostatecznie dostaniemy te pieniądze – zapewnia Bluj.
Gdyby jednak nie udało się zdobyć unijnego finansowania, pod znakiem zapytania stoi realizacja drugiego etapu obwodnicy Leśnicy, czyli budowy łącznika do ulicy Kosmonautów, wraz z jej rozbudową.
– Na razie nic w tym temacie się nie zmienia, jesteśmy na etapie projektowania tego przedsięwzięcia – dodaje Maciej Bluj.
Przegrana walka o Aleję Wielkiej Wyspy
Inaczej sprawa wygląda z Aleją Wielkiej Wyspy. Tu raczej przesądzone jest, że unijnego dofinansowania nie będzie, więc miasto szykuje alternatywny wariant.
– Lada dzień startujemy z przetargiem na partnerstwo publiczno-prywatne. Gdyby okazało się, że jednak uda się zdobyć pieniądze z UE, np. w ramach innego działania, być może zdecydujemy się wtedy na projekt hybrydowy, czyli łączący model PPP z unijną dotacją – wyjaśnia Maciej Bluj.
Bluj zapewnia, że jest duże zainteresowanie tym przedsięwzięciem ze strony partnerów prywatnych.
– Będzie to działać tak, że wybrana firma wybuduje drogę i zajmie się jej utrzymaniem, a miasto będzie jej miesięcznie płacić za to określoną kwotę – wyjaśnia wiceprezydent Wrocławia.
Aktywiści: miasto musi stawiać na komunikację zbiorową
– To wielka szkoda, że nie zdobyliśmy dotacji zarówno na aleję Wielkiej Wyspy, jak i na obwodnicę Leśnicy. Trzeba zapytać dlaczego – przecież Wrocław już od czasów powodzi brylował w pozyskiwaniu zewnętrznych środków na finansowanie inwestycji miejskich. Niestety jednak w ostatnich latach miasto nie potrafi nawiązać do dawnych sukcesów – komentuje Piotr Szymański z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.
Zdaniem aktywisty, magistrat w niewystarczającym stopniu zrozumiał konieczność stawiania na komunikację zbiorową, czego oczekują od miasta nie tylko mieszkańcy, ale także władze krajowe i Unia Europejska .
– Gdyby Wrocław skoncentrował się na pozyskiwaniu środków na inwestycje w komunikację zbiorową, choćby w liczne potrzebne inwestycje tramwajowe lub inwestycje łączące cele drogowe i komunikacji zbiorowej, jak np. buspasy, zapewne osiągalibyśmy znacznie lepsze wyniki w rankingach niż ostatnie miejsca. Niestety niezdolność miasta do efektywnego zdobywania i wykorzystywania środków zewnętrznych na inwestycje komunikacyjne jest w ostatnich latach zastraszająca – warto tu wspomnieć także zdobytą dotację na tramwaj na Jagodno, z której miasto zrezygnowało. To obszar, który wymaga zdecydowanej poprawy – dodaje Piotr Szymański.
Krytycznie o działaniach urzędników wypowiada się też Patryk Hałaczkiewicz, działacz Bezpartyjnych Samorządowców.
– Magistrat ma poważny problem z napisaniem dobrych, merytorycznych wniosków. To pokazuje, że czas również zabezpieczyć odpowiednie środki w budżecie miasta, o ile jeszcze jest taka możliwość. Projekt dotyczący obwodnicy Leśnicy został najgorzej oceniony ze wszystkich. Niestety wbrew temu, co niektórzy sugerują, ze względów merytorycznych, a nie politycznych, bo środki przecież dostał Wałbrzych, w którym rządzi Platforma Obywatelska – podkreśla Hałaczkiewicz.



