Prezydenci dużych miast zarabiają nieproporcjonalnie do swoich obowiązków i odpowiedzialności. Więcej otrzymują niektórzy pracownicy urzędów miejskich, nie wspominając o zatrudnionych w spółkach komunalnych. Pensje włodarzy powinny więc zostać podniesione. Takiego zdania jest Związek Miast Polskich, który zapowiada prace nad projektem przepisów o podwyżkach wynagrodzeń wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Przedstawiciele ZMP proponują, aby nowe przepisy weszły w życie od przyszłej kadencji, czyli od 2018 roku – informuje Portal Samorządowy Polskiej Agencji Prasowej.

fot. Pixabay.com/CC0 Public Domain

Jacek Majchrowski zarządza prezydentem Krakowa od 2002 roku, ale na liście płac magistratu jest dopiero na 23. miejscu. Radom liczy około 215 tys. mieszkańców, mimo to jego prezydent zarabia mniej niż posiadający dłuższy staż wójt jednej z sąsiednich gmin, która ledwo przekracza tysiąc osób. Na podstawie rozporządzenia skarbnik oraz wiceprezydent dużego miasta może mieć wyższy dodatek funkcyjny niż prezydent stolicy Polski.

Te paradoksy wytykają przedstawiciele Związku Miast Polskich – najstarszej i największej organizacji samorządowej w kraju. Skupia ponad 300 miejscowości, w których mieszka 72% obywateli polskich miast. O podjęciu prac nad zmianami w przepisach zadecydował zarząd ZMP podczas posiedzenia w Skierniewicach. Samorządowcy liczą, że ich projekt trafi pod obrady Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego i będzie uchwalony przez Sejm jeszcze przed wyborami, które czekają nas w 2018 roku.

Zarobki prezydentów miast. Od czego zależy wysokość ich pensji?

Kwestię wynagrodzeń wójtów, burmistrzów i prezydentów miast określa ustawa o pracownikach samorządowych. Zgodnie z nią przysługuje im wynagrodzenie ,,stosowne do zajmowanego stanowiska oraz posiadanych kwalifikacji zawodowych”. Co to oznacza?

W przypadku wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wysokość pensji jest ograniczona górnym limitem i obecnie nie może wynosić więcej niż 12 525,94 zł brutto. Poza tą kwotą są jeszcze ,,trzynastki” (8,5 proc. rocznego wynagrodzenia) i ewentualne nagrody jubileuszowe (po 20 latach pracy, maksymalnie do 400 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 45 latach pracy).

Dopuszczalna wysokość pensji zależy od kwoty bazowej, którą co roku można zmienić w ustawie budżetowej. Jak podkreśla prezes Związku Miast Polskich Zygmunt Frankiewicz, górna granica nie była jednak podnoszona od ośmiu lat. Podstawowym zarzutem Związku wobec aktualnie obowiązujących przepisów jest płaski system wynagradzania. W efekcie wójt małej gminy i prezydent dużego miasta często otrzymują na konto bardzo podobne pieniądze.

Przypomnijmy, że na ich łączną pensję składa się wynagrodzenie zasadnicze oraz różne dodatki: specjalny, który należy się im z mocy samego prawa, oraz funkcyjny. W zasadzie jedynym kryterium różnicującym zarobki może być tzw. dodatek za wysługę lat. Przysługuje po 5 latach i za każdy rok dalszej pracy rośnie o procent aż do 20% wysokości wynagrodzenia zasadniczego. Należy się on jednakowo wszystkim pracownikom samorządowym.

Zdaniem przedstawicieli ZMP zarobki władz samorządowych powinny być zróżnicowane i zależeć od kilku czynników. Jeżeli miasto się rozwija, ma duży budżet, wielu mieszkańców, to automatycznie mamy gradację w wynagrodzeniach burmistrza czy prezydenta miasta – proponował Tomasz Kacprzak, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi.

Z taką argumentacją zgadza się Paweł Wybierała, który w latach 2010-2014 był burmistrzem znacznie mniejszego, 11-tysięcznego Milicza.

– Wielkość samorządu powinna być decydującym kryterium. Nie chodzi o ilość czasu poświęcanego pracy, ale o ciężar odpowiedzialności. O wiele większy spoczywa na prezydencie, która zarządza miliardem złotych niż wójtem dysponującym kilkunastoma milionami rocznie – mówi Paweł Wybierała. Samorządowiec zaznacza jednak, że nowe widełki wynagrodzeń nie powinny powodować przepaści w zarobkach samorządowców.

Ile zarabia prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i prezydenci pozostałych największych polskich miast? MAPA ZAROBKÓW

Ile zarabia Prezydent Wrocławia?

fot. Pixabay.com/CC0 Public Domain

,,Prezydenci największych miast powinni zarabiać dwadzieścia parę tysięcy złotych”

Na gruncie obecnych przepisów wcale nie jest oczywiste, że osoba kierująca miastem jest najlepiej opłacaną osobą w administracji. Wiele urzędników, szczególnie w większych miastach, zarabia znacznie więcej od ich włodarzy. Marek Wójcik, pełnomocnik zarządu ZMP ds. legislacyjnych, uważa, że prezydenci największych miast powinni zarabiać około dwudziestu paru tysięcy złotych.

Przedstawiciele Związku przywołują wspomniany przykład prezydenta Krakowa. Przekonują też, że pokusą dla samorządowców może być objęcie posady z intratnym kontraktem w spółkach. Gdyby do listy pracowników krakowskiego magistratu dodać dyrektorów jednostek i prezesów miejskich spółek Jacek Majchrowski znalazłby się poza pierwszą setką płac osób pracujących w sferze komunalnej.

– Nam, mieszkańcom, wyborcom powinno zależeć, żeby do pracy w samorządzie szli najlepsi. A jak przekonać kogoś, kto jest roztropny i ma doświadczenie, żeby zrezygnował z pięcio- czy sześciokrotnie większej pensji i został w samorządzie?- powiedział dla Polskiej Agencji Prasowej Marek Wójcik.

– Prezydenci miast muszą być menedżerami, którzy będą sprawnie zarządzać skomplikowanymi mechanizmami miasta. Ktoś, kto ma brać odpowiedzialność za przetargi, sieć szkół czy poziom opieki zdrowotnej, nie przyjdzie pracować za niską stawkę. Z drugiej strony zarobki w sferze samorządowej nie mogą być czysto rynkowe. Jeżeli ktoś chce zarabiać kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, nie powinien spodziewać się ich w samorządzie, a zamiast startować w wyborach, powinien kandydować na dyrektora banku lub prezesa innej komercyjnej firmy – przekonuje Paweł Wybierała.

Twierdzi jednocześnie, że zarobki samorządowców z średnich i mniejszych miejscowości nie wymagają rewolucji.

– To prawda, że przeciętne wynagrodzenie na polskim rynku pracy znacząco poszło w górę w porównaniu do tego, co było chociażby 10 lat temu. Pamiętajmy jednak, że zarobki pracowników samorządowych stały wówczas na poziomie dużo wyższym niż średnia krajowa, dlatego teraz, mimo szybkiego wzrostu płac, pensje samorządowców wcale nie są niskie w stosunku do przychodów innych mieszkańców. Jeżeli włodarz gminy liczącej 20 tys. mieszkańców może liczyć nawet na 12 tys. złotych brutto, pozwala to mu z pewnością na godne życie – zaznacza były burmistrz Milicza.

Kto decyduje o zarobkach prezydentów?

Nawet jeżeli polski parlament postanowi zmienić zasady wynagradzania pracowników w samorządach, nie oznacza to, że włodarze miast będą automatycznie zarabiać więcej. Ile zarabia prezydent Wrocławia i inni włodarze? Na temat ich zarobków sporo do powiedzenia mają miejscowe rady. Ostatecznie to do nich należy uchwalanie pensji prezydenta, w ramach nożyc, które wynikają z rozporządzenia do ustawy. Przepisy nie wskazują jednocześnie, jak często radni mogą decydować o wysokości jego wynagrodzenia. 

Nie jest to tylko problem teoretyczny. Kilka razy w Polsce zdarzało się, że radni zmieniali uchwałę w tej sprawie kilka razy w trakcie jednej kadencji prezydenta. Ustawa nie pozwala zajmować się takimi sprawami sądom pracy, a spory przed sądami administracyjnymi były praktycznie zawsze przechylane na korzyść radnych.

Były burmistrz Milicza Paweł Wybierała uważa, że przy okazji ewentualnych prac nad nową ustawą, należy ograniczyć tę swobodę rady i zminimalizować ryzyko wywierania przez nią nacisków politycznych.

– Nie upierałbym się, że wynagrodzenie prezydenta musi utrzymać się na takim samym poziomie przez cztery lata, ale też nie powinno być tak, że rada może zmieniać je wielokrotnie, według własnego uznania. Złotym środkiem byłaby sytuacja, w której pensja jest ustalana na początku kadencji, nie może zostać zmieniona przed upływem np. roku, a potem może być modyfikowana tylko co pewien czas – proponuje Paweł Wybierała.