Gdy w 2016 roku miasto wydzieliło torowisko tramwajowe na ulicy Traugutta, wywołało to sporo kontrowersji, a wiele osób protestowało przeciw tej decyzji. Dziś, gdy po kilkumiesięcznej przerwie przywrócono tam buspas, temat znów trafił na tapet.
Przypomnijmy, pod koniec sierpnia zeszłego roku, w związku z przedłużającym się remontem ulicy Pułaskiego i przebudową ulicy Hubskiej, urzędnicy zdecydowali, że torowisko tramwajowe na ul. Traugutta, na odcinku od ul. Krakowskiej do pl. Wróblewskiego, dotychczas przeznaczone dla pojazdów MPK, taksówek i samochodów elektrycznych, zostanie czasowo udostępnione wszystkim kierowcom.
Skrytykowali to m.in. wrocławscy aktywiści, tłumacząc, że ta polityczna decyzja jest zła, bezpodstawna i szkodliwa, a stracą na niej mieszkańcy.
W drugiej połowie stycznia 2019 roku, gdy wreszcie udało się przywrócić ruch na ulicy Pułaskiego, magistrat poinformował o ponownym wydzieleniu buspasa na ulicy Traugutta.
Radny pisze do prezydenta
Nie wszystkim ta decyzja się spodobała. Interpelację w tej sprawie skierował do prezydenta Jacka Sutryka radny Rady Miejskiej Wrocławia Robert Grzechnik.
– Szanowny Panie Prezydencie, w związku z prośbami mieszkańców Wrocławia oraz osób dojeżdżających do pracy we Wrocławiu, apeluję o likwidację buspasów na ulicy Traugutta – pisze Grzechnik.
Jak argumentuje rajca, tymczasowe przywrócenie ruchu samochodowego na całej szerokości ulicy Traugutta znacznie usprawniło przejazd tą ulicą, dzięki czemu dziesiątki tysięcy kierowców samochodów mogło szybciej dojechać do pracy, wrócić do domu czy zawieźć dzieci do szkoły.
– Wrocławianie mogli zaoszczędzić swój cenny czas i pieniądze nie stojąc w korkach, a okoliczni mieszkańcy oddychali czystszym powietrzem, gdyż auta jadąc płynnie generowały mniej spalin – podkreśla Robert Grzechnik.
Radny przypomina, że ulicą Traugutta, w ciągu dnia, jeżdżą tramwaje tylko dwóch linii (nr 3 i nr 5).
– Tramwaj jeździ na tej trasie średnio co 7 min 10 s, poza tymi przejazdami wydzielony odcinek drogi stoi praktycznie pusty. Dodam, że buspas powoduje tam permanentny zator sięgający do placu Wróblewskiego, gdzie spowalnia jadące wcześniej tymże buspasem tramwaje. Jego brak nie odbijał się więc w zauważalny sposób na szybkości przejazdu pojazdów MPK, za to kierowcy samochodów znacznie szybciej pokonywali ten odcinek korzystając z całej szerokości jezdni. Oprócz wskazanych dwóch linii tramwajowych na tym odcinku nie jeździ w dzień inny środek komunikacji miejskiej, a dla kursującego raz na godzinę nocnego autobusu linii 243 istnienie buspasa nie ma żadnego znaczenia – tłumaczy Grzechnik.
Przypomnijmy, że wydzielenie torowiska tramwajowego na ulicy Traugutta to jeden ze zwycięskich projektów Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego z 2015 roku. Na tę inicjatywę zagłosowało 1117 osób. Zmiany wprowadzono w życie we wrześniu 2016 roku.
– Wiem, że wytyczenie buspasów na ul. Traugutta zainicjowała część mieszkańców zbierając podpisy pod projektem WBO, trzeba jednak pamiętać, że zdecydowana większość wrocławian jest przeciwko temu rozwiązaniu (7500 osób opowiedziało się za likwidacją buspasów w sondzie jednej z lokalnych gazet ). Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której blokujemy jedną z głównych arterii, borykającego się z problemami transportowymi Wrocławia, bez wcześniej przeprowadzonych badań i analiz, potwierdzających zasadność tej decyzji – dodaje radny Robert Grzechnik.
A wy co sądzicie na ten temat? Wydzielone torowisko powinno zostać utrzymane czy zlikwidowane?

