Do rady programowej stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław właśnie dołączyła radna miejska Katarzyna Obara i Jerzy Karwelis, wieloletni działacz solidarnościowy. Nowa rada w ciągu najbliższego miesiąca przedstawi swoje pomysły.

Rada programowa Bezpartyjnego Wrocławia liczy aktualnie cztery osoby. To dotychczasowi członkowie: Paweł Wróblewski i Patryk Wild oraz zaprezentowani w czwartek 15 marca nowi członkowie.

– Jest mi bardzo miło, że to właśnie Bezpartyjny Wrocław zaprosił mnie do swojej rady programowej. Po pierwsze dlatego, że jest bezpartyjny, a to dla mnie kluczowe, bo nigdy nie splamiłam się żadną współpracą partyjną. To także kluczowe dla Wrocławia – żebyśmy przewietrzyli korytarze, żebyśmy złapali wiosenny oddech, żebyśmy postawili na młodość, energię i siłę, która w następnych latach może nasze miasto poprowadzić w jak najlepszym kierunku – podkreśla Katarzyna Obara.

Obara chce skupić się na tym, co dziś – jak podkreśla – jest we Wrocławiu najsłabszym punktem, czyli na szeroko pojętej partycypacji społecznej.

– Ona co prawda jest na ustach wszystkich urzędników, ale najbardziej dzisiaj kuleje. Nie mamy dostępu do informacji publicznej, radni osiedlowi nie mają możliwości bezpośredniego kontaktu z urzędnikami, na odpowiedzi na pisma trzeba czeka dłużej niż przewidziane w KPA 30 dni. Chciałabym, żeby wszyscy pracujący na wrocławskich osiedlach, nawet tych najmniejszych, mieli świadomość, że mają w radzie miejskiej osobę, która będzie ich tubą, pasem transmisyjnym, pomagającym wyrazić ich opinie i stanowiska. Zapraszam wszystkich do kontaktu, bardzo mi zależy, żeby Wrocław odrodził się „od dołu” – mówi Katarzyna Obawa.

Drugą nową osobą w radzie programowej jest Jerzy Karwelis.

– Jestem wrocławianinem, bardzo kocham swoje miasto i uważam, że nie zasługuje na partyjne rządy, dlatego przystałem do Bezpartyjnych, zresztą całe życie byłem bezpartyjny. To, co najbardziej mi się podoba w programie, to fakt, że będzie budowany od dołu, a nie w centralach partyjnych – tłumaczy Jerzy Karwelis.

Karwelis zajmie się szeroko pojętą kwestią promocji miasta, także pod kątem budżetu.

– Powinniśmy mieć więcej chleba, a mniej igrzysk. A chlebem w mieście jest infrastruktura. To, do czego obecnie doszedł Wrocław, najlepiej określa zdanie, że mieliśmy być Europejską Stolicą Kultury, a zostaliśmy światową stolicą smogu – dodaje.


fot. Tomasz Matejuk

Komunikacja, ochrona zdrowia i rady osiedli

Dotychczasowy członek rady programowej Patryk Wild, jako specjalista od komunikacji, zajmie się polityką komunikacyjną i transportem zbiorowym.

– Wrocław, spośród dużych ośrodków metropolitalnych w Polsce, wydaje najmniej na komunikację zbiorową. A nie jest tak, że miasto nie ma pieniędzy. Bo jeśli samorząd wydaje 180 mln zł, czyli równowartości 180 autobusów, na nowe kasowniki, to znaczy,  że te pieniądze są. Tylko są przepompowywane do różnych prywatnych firm, które choćby te kasowniki dostarczają. I potem na komunikację już nie wystarcza. To tylko pierwszy z brzegu przykład, jak marnowane są pieniądze i marnowany potencjał Wrocławia, który powinien być miastem świetnie skomunikowanym – zaznacza Wild.

Drugi z dotychczasowych członków rady – Paweł Wróblewski zajmie się tematyką związaną z ochroną zdrowia.

– To jeden z najtrudniejszych tematów, nie tylko dlatego, że ochrona zdrowia w Polsce kuluje, ale też dlatego, że kompetencje miasta, jako samorządu, nie są w tej dziedzinie zbyt szerokie. Trzeba połączenia kompetencji kilku szczebli administracyjnych. I na tym się skupię – zaznacza Wróblewski.

Jak tłumaczy, bardzo duża rola miasta w systemie ochrony zdrowia to działania profilaktyczne.

– Wrocław od dawna próbuje tę działalność prowadzić, trzeba ją bardzo mocno rozszerzyć i pilnować, żeby nie dochodziło do sytuacji korupcyjnych w tej dziedzinie. Niewątpliwie Wrocław, jako samorząd, ma możliwość wspierania organizacyjnego choćby lekarzy rodzinnych, wynajmujących od miasta budynku, czy przychodni. Chcemy wykorzystać te elementy do tego, że wrocławianie mieli lepszy dostęp do opieki medycznej – podkreśla Paweł Wróblewski.

Bezpartyjny Wrocław przedstawi także własny program, związany ze zmianą funkcjonowania rad osiedli.

– Pracujemy, wraz z Grzegorzem Maślanką – radnym z Karłowic, nad naszą propozycją nie tyle reformy rad osiedli, co decentralizacji urzędu miejskiego i przeniesienia części kompetencji na dzielnice, najprościej rzecz ujmując – mówi Bartosz Jungiewicz, radny osiedla Grabiszyn-Grabiszynek.

Pierwsze pomysły nowej, powiększonej rady programowej poznamy w ciągu najbliższego miesiąca.