Sieć ulic to krwiobieg miasta. W sieci tej szczególnie ważne są ulice handlowe – zjawiska urbanistyczne, społeczne i ekonomiczne. Ich stan odzwierciedla nie tylko aktualną kondycję miasta jako całości, ale też zasobność, kreatywność, style funkcjonowania mieszkańców i przedsiębiorców, a w pewnym sensie także politykę władz.
Na Zachodzie ożywiona debata o życiu i śmierci ulic trwa co najmniej od lat sześćdziesiątych, kiedy po raz pierwszy ukazała się praca The Death and Life of Great American Cities autorstwa Jane Jacobs. W Polsce problematyka ulic handlowych nie była szerzej podejmowana, aż do pierwszej dekady XXI wieku. Dopiero wówczas zorientowaliśmy się, że ulice znalazły się w społeczno-ekonomicznej zapaści, a przynajmniej w dotkliwych transformacjach.
Przyczyny i mechanizmy przeobrażeń ulic handlowych w Polsce są złożone. Najczęściej winę za ich „śmierć” w latach 2000-2010, przypisuje się powstającym w tamtym czasie masowo galeriom handlowym; przy czym związek samego powstawania galerii z przeobrażeniami ulic nie jest tak prosty, jak się powszechnie sądzi. Tak czy inaczej, pojawiło się w polskiej debacie publicznej przekonanie, że ulice handlowe wymagają specjalnej troski ze strony wszystkich kreatorów miejskich przestrzeni. Dziś chcą je „ratować” i „wskrzeszać” zarówno media, miejscy aktywiści, planiści, urbaniści, jak ekonomiści, a nawet lokalne społeczności (choć te ostatnie niestety w najmniejszym stopniu). Jest tak również we Wrocławiu, gdzie od lat toczy się publiczna debata o naszej najbardziej charakterystycznej, dawnej ulicy handlowej – Świdnickiej.
Dotychczasowa debata o Świdnickiej w lokalnych mediach miała głównie charakter subiektywnych opisów mniej lub bardziej smutnej rzeczywistości ulicy. Często wymieniano opinie na temat specyficznych działań lub ich braku, podejmowanych przez urzędników i lokalny biznes. Brakowało przy tym spojrzenia obiektywnego, empirycznego, na tę niewątpliwie ciekawą wrocławską przestrzeń. Nie było jasne, jak wygląda Świdnicka w szerszej, społecznej świadomości. Nie badano, na czym polega jej potencjał, jakie silne i słabe strony widzą jej użytkownicy.
Czy ulica ma kłopoty?
Spoglądając na Świdnicką w latach 2014–2016, z perspektywy empirycznej, oczyma różnych jej użytkowników, przeprowadziłem sześć jakościowych i ilościowych badań postrzegania tej ulicy. Zbadałem łącznie blisko trzysta osób – mieszkańców Wrocławia i okolic, obcokrajowców mieszkających czasowo we Wrocławiu oraz przedsiębiorców prowadzących sklepy i lokale usługowe przy Świdnickiej. Sprawdzałem, które fragmenty ulicy, i które znajdujące się przy niej obiekty stanowią fundamenty jej wizerunku. Diagnozowałem też, jak jest postrzegana Świdnicka, zgłębiałem jej atrakcyjne i nieatrakcyjne aspekty, związane z nią skojarzenia emocjonalne i funkcjonalne. Badałem też deklaratywną częstotliwość korzystania ze Świdnickiej i skłonność użytkowników do jej rekomendacji znajomym; w ten sam sposób, równolegle, wskaźnikowałem użytkowanie i satysfakcję z Galerii Dominikańskiej i Pasażu Grunwaldzkiego, aby zorientować się w potencjale Świdnickiej na tle galerii, do niedawna uważanych skądinąd za jej „grabarzy”.
Osoby proszone o narysowanie „z pamięci” mapek ulicy Świdnickiej (metodą tzw. kartowania poznawczego), najczęściej zaznaczały na nich Operę Wrocławską, Renomę i przejście podziemne. Rejon skrzyżowania Świdnicka – Kazimierza Wielkiego był też, obok deptaka między przejściem podziemnym a Hotelem Monopol, najczęściej odtwarzanym fragmentem Świdnickiej. Możliwe, że elementy w największym stopniu determinują mentalne obrazy ulicy, tkwiące w umysłach jej użytkowników. To tym bardziej prawdopodobne, że w swobodnych wypowiedziach na temat Świdnickiej, przejście podziemne, Hotel Monopol i Opera stanowiły – obok Renomy – najczęściej omawiane przez wszystkie grupy badanych elementy ulicy. Warto przy tym wspomnieć, że nowe przejście, w przeciwieństwie do poprzedniego, było spontanicznie wskazywane przez badanych jako negatywna zmiana i nieatrakcyjny element ulicy. Z najnowszych wywiadów z użytkownikami ulicy wynika, że nowym, atrakcyjnym punktem orientacyjnym i symbolem Świdnickiej staje się też zrewitalizowana Barbara.
Dlaczego odwiedzamy Świdnicką?
Świdnicka nie jest postrzegana jednoznacznie jako ulica handlowa. Najczęstszym powodem odwiedzin na Świdnickiej jest komunikacja (przejście dokądś, przesiadka itp.) lub rekreacja. Na pytanie „po co byłaś ostatnio na Świdnickiej?”, większość ludzi odpowiada „po nic”, „przechodziłam przy okazji”, albo „spotkać się ze znajomym”. Nawet ta część badanych, która kojarzyła Świdnicką z handlem, jako najbardziej atrakcyjne elementy ulicy wymieniała jednak te związane z architekturą i kulturą. W ilościowej części badań, zakupy jako cel odwiedzin ulicy pojawiły się tylko w 6% deklaracji (dla porównania – w Pasażu Grunwaldzkim w 36%).
W wizerunku Świdnickiej co prawda istnieje handel, ale jest on niecharakterystyczny i badani zwykle nie umieli lub nie chcieli go szczegółowo omawiać. Absolutnie szokującym było przy tym odkrycie, że najsilniejsza krytyka handlowego charakteru ulicy wystąpiła w grupie… działających w ramach Świdnickiej przedsiębiorców! Tylko w 2 spośród 31 deklaracji przedsiębiorców wyrażali oni przekonanie, że ludzie przychodzą na Świdnicką na zakupy. To tak, jakby kreatorzy tamtejszego handlu powiedzieli: „wiemy i przyznajemy, że robimy fatalną robotę”. Inni użytkownicy nie byli wobec oferty handlowo-usługowej ulicy aż tak krytyczni. Sfera komercji Świdnickiej była oceniana identycznie jak sfera komercji Galerii Dominikańskiej (przeciętnie i najczęściej 3 w skali 1-4) i nieco niżej, niż Pasażu Grunwaldzkiego przy pomiarze innym narzędziem (przeciętnie 3 na Świdnickiej, 3,9 w Pasażu w skali 1-6).
Skojarzenia i perspektywy
Świdnicka jest natomiast spostrzegana jako przestrzeń relatywnie przyjazna rozrywce i miłemu spędzaniu wolnego czasu. Ulica uzyskała w tych obszarach oceny wyższe, niż Galeria Dominikańska (przeciętnie 2,8 do 2 w skali 1-4), a nawet nieco wyższe, niż Pasaż Grunwaldzki (przeciętnie 3,6 do 3 w skali 1-6); badani szacowali, czy udają się do tych miejsc, aby fajnie spędzić wolny czas, czy miejsca te kojarzą im się z rozrywką, oraz czy spotykają się towarzysko ze znajomymi w tych przestrzeniach itd. Może właśnie dlatego użytkownicy Świdnickiej mieli z nią głównie pozytywne skojarzenia emocjonalne – najczęściej były to: radość, zadowolenie lub pozytywne zaciekawienie.
Gdyby poszukiwać jednego uniwersalnie negatywnie kojarzącego się elementu ulicy, byłoby nim chyba nowe przejście podziemno-naziemne. To jedyne negatywne skojarzenie podzielane zarówno przez stałych mieszkańców miasta i okolic, jak i obcokrajowców mieszkających we Wrocławiu oraz przedsiębiorców. Przy czym ogólnie niewiele było jednoznacznie negatywnych narracji na temat badanej ulicy. Świdnicka okazała się przestrzenią potencjalnie chętnie rekomendowaną do odwiedzania przez wszystkich poza przedsiębiorcami.
Jedna z najważniejszych przestrzeni publicznych Wrocławia ma względnie pozytywny wizerunek i jest odbierana głównie jako miejsce przyjazne spędzaniu wolnego czasu. Mimo, że począwszy od swego rozkwitu w końcu XIX wieku, Świdnicka była niewątpliwie ulicą handlową – przed wojną porównywalną z ówczesnymi ulicami handlowymi dużych miast europejskich – dziś nie jest raczej kojarzona z zakupami. Teraz ulica pełni bardzo istotną funkcję komunikacyjną i sprzyjającą rekreacji. Jeśli wziąć pod uwagę bardzo duży ruch pieszy na Świdnickiej – deklarowany przez badanych i potwierdzony w obiektywnych pomiarach – oraz jej raczej pozytywny wizerunek, nie można powiedzieć, że dzieje się z nią w tej chwili coś szczególnie niepokojącego.
Konkurencja ze strony galerii handlowych nie wydaje się niszczyć „życia” Świdnickiej, aczkolwiek znacznie utrudnia jej funkcjonowanie jako ulicy handlowej porównywalnej z zuryską Bahnhofstrasse, mediolańską Via Monte Napoleone, albo – toutes proportions gardées – paryską Champs-Élysées. Trzeba jednak pamiętać, że podobne funkcjonowanie utrudniają jej też, między innymi, polityka władz i presja miejskich aktywistów, zmierzające do coraz bardziej śmiałego wyłączania z komunikacji samochodowej centrum miasta (poza galeriami handlowymi).
Funkcjonowanie Świdnickiej jako traktu handlowego utrudnia także słabość rodzimego kapitału, kłopoty z handlowym know-how i inne, rzadziej podejmowane w debacie publicznej, wątki. Dlatego – jeśli nie nastąpią żadne zasadnicze zmiany w polityce władz miasta i trendach cywilizacyjnych – Świdnicką czeka przyszłość rekreacyjnego deptaka, ze znaczną przewagą gastronomii, rozrywki i kultury, z relatywnie niewielkim dodatkiem shoppingu. Nic nie wskazuje na to, by Świdnicka miała zostać wskrzeszona jako ulica handlowa europejskiego formatu, ale też nic nie wskazuje, że może mieć kłopoty jako przestrzeń publiczna.
Dziękuję za pomoc w projekcie moim byłym studentom z Wydziału Architektury PWr: Kalinie Bludów, Katarzynie Mierzejewskiej, Jakubowi Krupie i Annie Oziębłej oraz współpracującej ze mną doktorantce w Instytucie Socjologii UWr Paulinie Olejniczak-Brząkale.




