Tak wysokiego zwycięstwa nie spodziewali się nawet najbardziej optymistyczni kibice. Śląsk Wrocław w meczu siódmej kolejki Lotto Ekstraklasy wygrał na wyjeździe z Wisłą Kraków aż 5:1, mimo że do 69. minuty na boisku utrzymywał się remis 1:1. Wrocławianie do zdobycia kolejnych czterech bramek potrzebowali tylko 23 minut.
,,Nam strzelać nie kazano” – takie słowa z wiersza ,,Reduta Ordona” Adama Mickiewicza jak ulał pasowały do postawy Śląska Wrocław w nowym sezonie. W tabeli rozgrywek drużyna Mariusza Rumaka miała bilans bramek strzelonych i straconych 2:2 … po sześciu rozegranych meczach. Tymczasem w piątek w Krakowie potrzebowała tylko 23 minut, by strzelić cztery gole.
Tak wysokiego zwycięstwa i pięciu bramek piłkarzy Śląska w jednym meczu dawno kibice nie oglądali. Dokładnie od 31 maja 2014 roku, kiedy Śląsk wygrał z Koroną w Kielcach 5:1. Również na wyjeździe i w identycznych rozmiarach wygrał Śląsk także z Zagłębiem Lubin 6 listopada 2011 roku, w sezonie, w którym sięgnął po mistrzostwo.
Idealny rywal na przełamanie
W piątkowym meczu wrocławscy piłkarze prowadzili do przerwy 1:0, a gola do szatni w 45. minucie strzelił Kamil Biliński. W drugiej połowie Wisła zdołała wyrównać, po tym jak ręką we własnym polu karnym zagrał Piotr Celeban, a rzut karny wykorzystał dla krakowian Adam Mójta. Końcówka meczu była jednak prawdziwym popisem piłkarzy Śląska. Kibice na Stadionie Miejskim w Krakowie patrzyli, jak przyjezdni z wielką łatwością zdobywają kolejne gole. Patrzyli, jak Łukasz Madej biegnie kilkadziesiąt metrów z piłką, a chwilę później pakuje ją do bramki Ryota Morioka. Patrzyli, jak po dośrodkowaniu Ostoi Stjepanovicia Filipe Goncalves bez problemów strzela gola głową. Patrzyli, jak zupełnie niepilnowany w polu karnym Morioka zdobywa swoją drugą bramkę, a w doliczonym czasie gry Stjepanovic wykorzystuje rzut karny i ustala wynik na 5:1 dla gości.
Sześć strzałów celnych i pięć bramek – takiej skuteczności wrocławian można tylko przyklasnąć. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że na bramkowe przełamanie trafił im się rywal najlepszy z możliwych. Przed spotkaniem ze Śląskiem Wisła Kraków była na ostatnim miejscu w tabeli. Dziurawa jak sito obrona straciła 12 bramek, a krakowianie przegrali pięć meczów z rzędu. Koszmar drużyny spod Wawelu trwa nadal. Rezultat 1:5 ze Śląskiem Wrocław to najwyższa porażka Wisły na swoim stadionie w XXI wieku.
Letnie wzmocnienia Śląska na plus. Czy to już koniec transferów?
Okazałym zwycięstwem Śląska trzeba się cieszyć na pewno z jednego powodu. Na konferencji prasowej po meczu Mariusz Rumak mówił, że wszyscy zawodnicy zasługują na pochwały. Warto jednak zauważyć, że w istotnym stopniu przyczynili się do niego ci piłkarze, którzy trafili do Wrocławia dopiero tego lata.
Pierwszego gola wypracował Portugalczyk Alvarinho. Skrzydłowy był jednym z najlepszych zawodników na boisku i napędzał ataki wrocławian. Drugą bramkę w drugim zwycięskim meczu Śląska w sezonie strzelił Portugalczyk Filipe Goncalves. Gola i asystę przeciwko Wiśle zaliczył także Macedończyk Ostoja Stjepanovic … były piłkarz klubu z Krakowa. Po ostatnim meczu widać również, że prawdopodobnie największym wzmocnieniem zespołu jest decyzja o pozostaniu w klubie Ryoty Morioki. Wystarczyło, że pozornie niewidoczny przez większość meczu Japończyk dwa razy znalazł się we właściwym miejscu, by zdążył strzelić dwie bramki.
Nieprzypadkowo wszyscy wymienieni piłkarze to obcokrajowcy. Oprócz Łukasza Madeja, który po czterech latach wrócił do Ślaska, klub postawił na zawodników z zagranicznym paszportem. Do Śląska ściągnięto siedmiu zawodników z zagranicy. Na początku przygotowań do sezonu trener Mariusz Rumak skarżył się, że ma do dyspozycji tylko kilkunastu zawodników, a włodarze klubu zwlekają ze wzmocnieniem zespołu. Okienko transferowe jest otwarte w Polsce jeszcze tylko kilka dni. Z końcem sierpnia się zamyka, a polskim drużynom pozostanie szukanie wzmocnień wśród zawodników, którzy są aktualnie bez klubu.
Nic więc dziwnego, że władze Śląska postanowiły w ostatnich dniach przeprowadzić transfery. 19 sierpnia do Wrocławia trafił pomocnik Mario Engels, pierwszy w historii Niemiec w kadrze Śląska, Kilka dni później Śląsk podpisał kontrakt ze skrzydłowym Sito Rierą. Hiszpan uczył się gry w piłkę w akademii Barcelony – słynnej La Masii. Potem występował w lidze greckiej, ukraińskiej i kazachskiej. Co więcej, doniesienia z klubu wskazują, że Śląsk nie powiedział w kwestii transferów jeszcze ostatniego słowa.
Czas na przełamanie we Wrocławiu
Po rozgromieniu Wisły czas na koncert goli przed własną publicznością. W ostatnim sezonie Śląsk miał najmniejszą widownię od momentu, kiedy przeniósł się na Stadion Miejski. W obecnych rozgrywkach wrócił do grona klubów, które utrzymują średnią frekwencję powyżej 10 tysięcy widzów na mecz. Kibice wierzą, że drużyna Mariusza Rumaka zajmie należne jej miejsce w czołówce tabeli. Po trzech bezbramkowych remisach z Lechem Poznań, Lechią Gdańsk i Wisłą Płock Śląsk Wrocław nie ma wyjścia. O zwycięstwo zagra z Ruchem Chorzów (piątek 12 września, godz. 18.00).
Maciej Leśnik


