Przez stulecia topografia Wrocławia zmieniała się dynamicznie. Wrocław rozrastał się bardzo szybko zwłaszcza w okresie XIX wieku, kiedy to dochodziło do licznych przekształceń terenu. Wówczas legendarne miasto zaczęło zmieniać się w nowoczesny ośrodek. W czasie przekształceń terenowych zlikwidowano Mysi Staw, z którym związana jest smutna legenda.
Według legend staw był swoistą miejską wyrocznią, gdyż ilekroć Wrocław spotkać miało jakieś nieszczęście, wody zbiornika zabarwiały się krwawo.
Jednak dlaczego nazwano go Mysim Stawem? Jak podaje legenda dawno temu, we Wrocławiu zapanował straszliwy głód. Nieszczęśliwi wrocławianie z znikąd nie mogli zdobyć pożywienia, ni pomocy. Zdesperowani ruszyli pewnego dnia tłumnie do biskupiego pałacu, ufni w życzliwości i pomocy tego, który mienił się ich dobrym pasterzem – podaje Krzysztof Kwaśniewski w książce „Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie”.
Niestety okazało się, że biskup nie okazuje współczucia wiernym. Zamiast udzielić pomocy nędznikom jedynie ich pouczył, srogą i okrutną poradą. Zapytał się – jeść wam się zachciewa, chleba wołacie? Czy we Wrocławiu wyzdychały już wszystkie myszy i szczury? To przecież w sam raz pożywienie dla takich nędznych grzeszników jak wy – ponoć powiedział bezwzględny biskup.

Zrozpaczeni biedacy zaczęli rozchodzić się do swoich domów, gdy nagle zapieniły się wody stawu, a gromada myszy i szczurów zaczęła wyłaniać się ze zbiornika. Rzuciły się one na biskupa i na jego dumną świtę i pożarła ich. Od tego czasu staw nosił nazwę Mysiego.
Krzysztof Kwaśniewski podaje jeszcze drugie pochodzenie nazwy nieistniejącego stawu. Żył sobie we Wrocławiu zamożny kupiec, który cieszył się powszechnym poważaniem. Był nawet rajcą miejskim. Jednak powodzenie uderzyło mu do głowy. Obnosił się swoją pozycją i chodził dumny jak paw. Miał córkę o imieniu Marysia, dla której zaczął szukać odpowiedniej partii. Nie wiedział, że córka zakochana jest w uczciwym i pracowitym złotniku. Jednak zwykły rzemieślnik był za słabą partią dla córki. Z ulgą dowiedział się, ze młody złotnik wyrusza w świat. Po pewnym czasie, do Wrocławia przybył wysoki dostojnik, wysłany przez króla czeskiego, ówczesnego zwierzchnika Wrocławia. Kupiec upatrzył sobie w przybyszu idealna partię dla córki. Ta jednak stanowczo się sprzeciwiła mówiąc, że kocha młodego złotnika, który powrócił w tym samym czasie. Na zlecenie rajcy miejscy pachołcy dopadli młodego rzemieślnika i poprowadzili nad staw, aby go tam utopić. Jednak nigdy nie doszło do okrutnego wyroku, gdyż nagle ze stawu wyłoniła się gromada mysz, które w mig pożarły pachołków i bezwzględnego rajcę. Młodzi mogli spokojnie pozostać razem.
Mysi Staw (niem. Mäuseteich) istniał w rynnie powodziowej rzeki Odry na południe od ścisłego średniowiecznego centrum miasta, w rejonie dzisiejszego Placu Muzealnego. Został zasypany po likwidacji umocnień z powodu kapitulacji miasta przed wojskami napoleońskimi w 1807 roku. Fosa została zachowana jednak Mysi Staw został zasypany. W latach 20tych XX wieku, na obszarze dawnego stawu, rozpoczęto budowę gmachu komendy policji państwowej. Budynek stoi do dziś i obecnie jest również siedzibą policji.

