Spacerując po wrocławskim Rynku trudno się skupić na jednej konkretnej rzeczy. Kolorowe kamienice wręcz uśmiechają się do nas. Każda stara się być piękniejsza i dostojniejsza. Ale czy od tego przepychu jesteśmy w stanie dostrzec ich szczegóły – np. psa nad wejściem? Skąd on się tam wziął?
Jakoś tak wyszło, że piękno zazwyczaj skrywa jakąś tajemnicę. Kamienica „Pod Złotym Psem” również ma swój sekret. Budynek zamyka wschodnią pierzeję wrocławskiego Rynku. Już w średniowieczu znajdował się w tym miejscu gmach o charakterze gotyckim. Oczywiście prze stulecia kamienica zmieniała wygląd. Kiedyś okna były znacznie bardziej zdobione, znajdowały się przy nich rzeźby przedstawiające małych chłopców (putto). Z czasem w części dachowej budynek otrzymał barokowy szczyt i dwie lukrany (okienka doświetlające). Im wyżej pięła się budowla tym intensywność ozdób powiększała się. Po bokach szczyt kamienicy charakteryzował się kamiennymi małżowinowymi wolutami.

Kamienica była udokumentowana na planie Wrocławia autorstwa Weyhnera i Vberusa z 1562, później także na planie Hogenbergera z 1713. W XVII wieku nabrała cech barokowych. Powstanie godła „Złotego pasa” datuje się na 1730 rok. W XIX wieku kamienica ponownie była przebudowana, niestety czasy wojny budynek doprowadziły do ruiny. Kamienicę odbudowano w 1994 roku od podstaw, na podstawie zachowanych planów i fotografii zrekonstruowano zewnętrzne formy dawnej kamienicy.
Obecnie kamienica „Pod Złotym Psem” ma cztery osie okienne od strony rynku. Na fasadzie widać masywne zworniki oraz naczółki trójkątne i półkoliste. Przywrócono kamienicy dach o barokowym szczycie i dwie lukrany. Szczyt w górnej partii zdobią kompozytowe pilastry, gzymsy, obeliski i wazony. Elewacja pomalowana jest kolorem łososiowym (aby nie napisać różowym), a detale dekoracyjne kolorem białym.
Powróćmy do tajemnic budynku. Kiedyś domy miejskie były znakowane nie numerami ale godłami. Jednym z nich jest złoty pies. Aby odkryć uzasadnienie takiego godła, trzeba cofnąć się do XVII wieku, kiedy kamienicę kupi Johann von Gutsmuth, który zarządził jej przebudowę.
Jednym z pracowników był człowiek, któremu zawsze towarzyszył pies. Zwierzę codziennie wiernie czekało przy bramie, aż jego pan skończy pracę. Właściciel pas był dekarzem i pewnego nieszczęśliwego dnia spadł z dachu i zginął. Według opowiadań w następnych dniach pies dalej czekał na swojego pana. Zwierzę nie chciało ani jeść ani pić. Wkrótce psina zdechła.
W 1730 roku pojawił się nowy właściciel budynku. Historia dekarza i jego psa tak bardzo wzruszyła następnego właściciela kamienicy Mathäusa Kratza, iż postanowił umieścić figurę pasa w nowym portalu nad wejściem do budynku.
Mathäus Kratz pełnił funkcję cesarskiego inspektora jubilerskiego, aby podkreślić swoją pozycję, kamiennego pas kazał pokryć złotą farbą, a pod nim umieścić ozdobny kartusz z inicjałami właściciela „MK” – podaje Maciej Łagiewski w książce „Wrocław. Wędrówka przez wieki”.
Według legend, nocami na korytarzach kamienicy wielokrotnie pojawiał się duch dekarza i jego psa. Ponoć pewnego razu w kamienicy nocował sam Fryderyk II, przytrafiła mu się dziwna sytuacja. Wieczorem, kiedy pisał list pióro zostało wyrwane z jego ręki a sam został zepchnięty z krzesła przez niewidzialną siłę. Po tym zdarzeniu król unikał zatrzymywania się w tej kamienicy. Niektórzy mówili, że straszył go duch który nie chciał aby nocował w tym domu.
Dziś oryginalne godło można oglądać w sali z barokowym rzemiosłem w Pałacu Królewskim. A to co znajduje się w portalu jest repliką która ma przypominać dawne czasy kamienicy i Rynku.

