Co się wydarzyło na  Psim Polu? Czy była to bitwa, czy też drobna potyczka – dziś trudno to określić, a historycy mają pole do spekulacji. Jednak historia bitwy na Psim Polu napawa dumą, gdy pomyślimy o bohaterskich czynach polskich wojsk.

Na początku XII na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska dochodziło do licznych starć wojsk niemieckich i polskich. Niemiecki cesarz Henryk V w 1109 roku prowadził najazdy na polskie ziemie. Napady były odpowiedzią na wcześniejszy atak Bolesława Krzywoustego na Czechy. Czesi natomiast mieli pomóc Henrykowi V w wyprawie na Węgry.

W sierpniu 1109 roku armia niemiecka wyruszyła w kierunku Odry. Do pierwszego starcia z wojskami polskimi doszło pod Bytomiem Odrzańskim. Następnie oddziały niemieckie ruszyły na Głogów, które dzielnie stawiło opór nieprzyjacielowi. Przez ponad 3 tygodnie Henryk V próbował zdobyć tamtejszą twierdzę. Mimo przewagi wojsk i wsparcia czeskiego, nie udało mu się zdobyć grodu. Starcia polsko- niemieckie przedłużały się bezkreśnie.

Wrogie oddziały postanowiły zaatakować Wrocław. Na początku wszystko wskazywało, że wojska Henryka V wygrają. Polacy walczyli bohatersko, a Gall Anonim opisał to wydarzenie odnosząc się do władcy niemieckiego następująco „Podstąpił pod miasto Wrocław, gdzie jednak nic więcej nie zyskał, jak trupy na miejsce żywych”.

Z wydarzeniem związanych jest kilka niezwykłych legend o bohaterskich Polakach.  Według jednej z historii, przodek rodów herbu Nowina miał utracić nogę, broniąc się pieszo, bo własnego konia oddał Bolesławowi, którego konia zabito w bitwie. Po działaniach zbrojnych dostał za to złotą goleń i herb Nowina, zwany też Złotogoleńczykiem – podaje Krzysztof Kwaśniewski w książce „Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie”. To nie jedyna legenda związana z nogami w czasie bitwy na Psim Polu. Ponoć rycerz Drogomir walczył tam z ośmioma swoimi synami, niestety pięciu z nich poległo, a trzej utracili też nogi. Dlatego w nadanym mu herbie Drogomir widnieją trzy nogi rycerskie.

Nazwa Psie Pole

Jednak skąd pochodzi nazwa Psie Pole? Na terenie po bitwie, był ogromna masa trupów, zewsząd zaczęły zbiegać się bezpańskie psy. Z zabitych wojów uczyniły sobie okrutną ucztę. Dlatego miejsce to nazwano Psim Polem.

Jak podaje K. Kwaśniewski – po raz pierwszy nazwa pojawiła się już w 1206 roku, przy okazji wiadomości, że książę Henryk Brodaty nadał tę istniejącą już miejscowość klasztorowi Św. Wincentego z Ołbina wraz z „kościołem oraz wszelkimi dochodami i z Niemcami” (których tam osadził).

Widok panoramiczny dawnego psiego pola. Podkolorowany rysunek autorstwa F.B. Wernera. http://www.psie-pole.pl

Od stuleci nazwa Psie Pole nie daje spokoju historykom. W XVI pojawiła się historia, że legendarny Krak miał w tym miejscu zwyciężyć Galów. W tym miejscu według niektórych podań miała być też stoczona bitwa z Tatarami. Istnieją również interpretacje niemieckie, że wojska cesarskie rozbiły na tym polu obóz i dlatego zostało nazwane przez lokalną ludność psim.

Bardzo często pojawia się interpretacja, że kiedyś w tym miejscu znajdowała się książęca psiarnia. Istnieje też wyjaśnienie, według której Hundsfeld oznacza „pole liche do uprawy”, co było dość dziwne, bo byłaby to jedyna taka niemiecka nazwa miejscowości na ziemiach polskich, które podlegały państwom niemieckim. Warto podkreślić, że hodowlą psów zajmowały się wsie służebne o nazwie Psary (choćby te położone na północ od Wrocławia).

Przez krótki okres Psie Pole było nazywane Friedrichsfeld, ponieważ Fryderyk II pruski przeprowadzał tu ponoć swój pierwszy przegląd wojsk na Śląsku.

Dziś miejsce to, o kontrowersyjnej nazwie jest już częścią Wrocławia, a dawne ślady historii zostały zabudowane.  

Fot.1: K.Kwaśniewski „Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie”.