Będzie o tym, jak nie pojechałam na świetną wycieczkę.

I dobrze, że nie pojechałam! Dzięki temu przecież, przybita, zawiedziona i wściekła na siebie (jak można bić tak głupią!), pod bazyliką św. Franciszka na limiańskiej starówce, poznałam Enrique, a potem jego przyjaciela Briana. Gdybym pojechała na wycieczkę, nie tańczylibyśmy razem salsy, nie rozmawialibyśmy o religii, przyjaźniach, o lataniu we śnie, kosmosie i o siedmiu zaklęciach andyjskich… I nie wrzuciłabym monety do zaczarowanej fontanny w Parque del Amore.

Gdybym pojechała, pewnie poznałabym innych świetnych ludzi. Ale przecież poznałam właśnie ich i tak jest dobrze.

Jeśli jednak ktoś nie czuje się przekonany i chciałby na wycieczkę pojechać, i gdyby musiał – jak ja -o 4 nad ranem, na obcym kontynencie, w średnio bezpiecznym kraju, w pierwszym tygodniu pobytu, złapać taksówkę, mam jedną radę: niech sprawdzi dzień wcześniej, jaki prefiks oboiązuje dla taksówek w tym mieście!

Kiedy pytałam dzień wcześniej gospodarzy o numer do bezpiecznej sieci taksówek, podyktowali: 3-555-555. W przewodniku dostarczonym przez szkołę językową wymieniono ten sam numer i dwa inne o podobnej składni. Kiedy żaden z nich nie zadziałał (nie ma takiego numeru), olśniło mnie: prefiks! Wypróbowałam 00. Nic. Nie znalazłam informacji w internecie (ale co to za szukanie w panice). Próbując ściągnąć z internetu kolejną aplikację do wzywania taksówek z sieci Eco (pierwsza nie zadziałała), spojrzałam na zegarek. Była 5:00… Nie ma szans.

Informuję więc, że prefiks dla taksówek w Peru to 01 („myślałam, że to wiesz.. wszyscy to wiedzą)”. Jeśli planujesz podróż do Limy, zapamiętaj to sobie! 01 zgłoś się!
Jeśli jednak taksówka nie przyjedzie, nie martw się. Czasami warto nie pojechać.