Na północno-wschodnim skraju Rynku, tuż za dwoma dawnymi domkami altarystów stoi monumentalna bryła kościoła św. Elżbiety. Kościół jest jednym z najcenniejszych zabytków sztuki, jakie znajdują się w mieście. Nikt nie wyobraża sobie Wrocławia i jego centrum bez monumentalnej wieża, która dumnie dominuje w panoramie miasta. 24 lutego minie 490 lat od runięcia dachu wieży kościoła. Czy znacie historię tego Kościoła?
Kościół św. Elżbiety jest doskonałym przykładem śląskiej architektury sakralnej XIV wieku. Jak to bywa z budowlami gotyckimi w bryle kościoła nie odnajdziemy fantazyjnych i zawiłych elementów. Jest surowa i dostojna. Nawa główna ma prawie 30 metrów wysokości, jest szeroka na 10,2 metrów, a długa na 66 metrów (Katedra ma długość 98 metrów). Przy jej południowo-zachodnim narożniku znajduje się pięciokondygnacyjna wieża mierząca przeszło 90 metrów, z której rozpościera się wspaniały widok na serce Wrocławia.
W środku kościoła Św. Elżbiety odnajdziemy liczne dzieła sztuki sakralnej. Najcenniejsze są gotyckie sakramentarium i stalle w opartii prezbiterium oraz wczesnobarokowy ołtarz i ambona. Natomiast na ścianach zewnętrznych kościoła oraz w jego nawach i kaplicach skrywane są najlepsze przykłady śląskiej rzeźby nagrobkowej. Niezwykłe epitafia oraz pomniki nagrobne przypominające o dawnych osobistościach Wrocławia i Śląska.
Do kościoła św. Elżbiety przybywali na modlitwę najwybitniejsi przedstawiciele mieszczaństwa, dla którego z czasem stał się także majestatyczną nekropolią. Ku wiecznej pamięci i w imię Boga wrocławianie obdarzali go cennymi dziełami sztuki. Mieszczanie zabiegali o to, aby kazania głosili najwybitniejsi teolodzy, a uczniowie z pobliskiego gimnazjum byli nauczani przez najlepszych pedagogów.
Kościół był dla swoich darczyńców symbolem ziemskiego prestiżu i chwały doczesnej, a w perspektywie – niekończącej się sławy. Przez wieki wszyscy dbali o wygląd, wystrój i wyposażenie swojej świątyni. Mimo licznych nawiedzających ją katastrof zawsze potrafili przywrócić jej dawną świetność. Początek nieszczęść zaczyna się w XVI wieku.
Prawdopodobnie jeszcze na początku XIII w na miejscu obecnej świątyni stał kościół, początkowo pod wezwaniem św. Wawrzyńca. Była to budowla ceglano-kamienny w stylu romańskim. W 1253 został przekazany przez Henryka III krzyżowcom z czerwoną gwiazdą jako kościół klasztorny. 19 listopada 1257 kościół został konsekrowany pod imieniem św. Elżbiety. Wieżę kościelną budowę rozpoczęto przed 1339 rokiem.

Gdy we Wrocławiu rozpowszechniła się reformacja, protestanci chcieli przejąć jak najwięcej świątyń, jednak kościoły znajdowały się w posiadaniu katolickich duchownych lub zakonów.
Jak głosi legenda Heinrich (von) Rybisch ówczesny radny miasta zdobył kościół dla protestantów. Pewnego razu, radny poszedł do gospody w której lubił przesiadywać Erhard Scultetus mistrz krzyżowców od Św. Macieja, który lubił napić się dobrego wina i nie stronił od gry w kości. Rybisch przysiadł się do mistrza krzyżackiego i zaproponował grę w kości. Rozochocony wygranymi Erhard postawił na szale losu swoje prawa do kościoła św. Elżbiety. Stawką Rybischa był szczerozłoty łańcuch, ponoć tak długi, że włożony dorosłemu na szyję sięgał ziemi. Rzucono kości, mistrz przegrał. 5 kwietnia 1525 roku protestanci objęli kościół. Przez wiele lat utrzymywał się zwyczaj, że raz do roku w określonej porze mogło odbyć się nabożeństwo dla katolików.
Jak to bywa z wielowiekowymi budowlami kościół św. Elżbiety został również dotknięty przez los. W XVI wieku kościół wyglądał inaczej, wieża była zakończona ogromnym, spiczastym hemem, który miał ponoć prawie 50 metrów. Krótko po zakończeniu bodowy wieży hełm, lekko się pochylił, ale nikt nie podjął się naprawy. Cztery lata po objęciu świątyni przez ewangelików, zdarzył się wypadek.
24 lutego 1525 roku o północy, w wyniku silnych podmuchów wichury, dach wieży kościelnej runął na dom stojący w Rynku. Na szczęście katastrofa budowlana nie doprowadziła do niczyjej śmierci. Wykorzystując zaistniałą sytuację, katolicy zaczęli rozgłaszać, że zdarzenie jest karą niebios skierowaną w ewangelików za odebranie im kościoła. Natomiast ewangelicy uważali, za cudowny objaw opieki Opatrzności, że nikt nie zginą w czasie tego wypadku.
Na pamiątkę tego zdarzenia, w ścianę wieży wmurowano płaskorzeźbę, przedstawiające runięcie dachu, podtrzymywanego przez anioły.
Niestety kolejnych zniszczeń kościół doznał w czasie oblężenia miasta przez wojska napoleońskie w latach 1806/1807, wówczas zniszczony został hełm na wieży oraz dach. Co ciekawe II wojnę światową kościół przetrwał bez większych uszkodzeń. Pożary nie omijały kościoła w XX wieku. 4 czerwca 1960 od uderzenia piorunem spłonął szczyt wieży i został uszkodzony dach. 15 lat później wieża ponownie się zapaliła, a wraz z nią otaczające ją jeszcze drewniane rusztowanie. Zniszczeniu uległ renesansowy hełm, kamieniarka wieży oraz jednego z trzech dzwonów.
Najgorszy pożar wybuch 9 czerwca 1976, który spowodował prawie całkowite zniszczenie drewnianego wyposażenia kościoła, spłonęły organy, więźba dachowa. Zawaliły się częściowo żebra sklepienia nawy głównej, a sklepienia popękały. Odbudowę rozpoczęto dopiero w 1981.
Od 1946 roku kościół św. Elżbiety jest świątynią garnizonową i Wojsko Polskie sprawuje nad nim opiekę. W kościele odbywają się centralne uroczystości religijne-patriotyczne dla całego Wrocławia w dniach 3 maja, 15 sierpnia i 11 listopada oraz w całym roku kościelnym.

