Taco Hemingway, Łąki Łan, Wojtek Mazolewski Quintet, Lao Che, Dawid Podsiadło, Maria Peszek, a na deser super grupa Męskie Granie Orkiestra – w sobotni wieczór wrocławska publiczność, tłumnie zgromadzona na Pergoli, mogła posłuchać i zobaczyć czołowych polskich muzyków, którzy przyjechali do stolicy Dolnego Śląska w ramach trasy koncertowej Męskie Granie.
Bilety na wrocławskie koncerty Męskiego Grania od kilku lat wyprzedają się na pniu. Nie inaczej było w tym roku – już na kilka tygodni przed imprezą kupno wejściówki oficjalną drogą było niemożliwe. Desperatom i zapominalskim pozostawał drugi obieg.
Nic zaskakującego – Męskie Granie to uznana marka i gwarancja ambitnej rozrywki na najwyższym poziomie. Artyści zapraszani do udziału w trasie koncertowej są starannie dobierani, reprezentują różne gatunki muzyczne, a wszyscy bez wyjątku to muzycy najwyższej próby.
Sobotni koncert, parę minut pod godzinie 17, rozpoczął Taco Hemingway – objawienie polskiej sceny rapowej ostatnich kilkunastu miesięcy. Ten młody raper w bardzo krótkim czasie zrobił błyskawiczną karierę, podbijając serca nie tylko wiernych fanów gatunku, ale też wielu osób na co dzień słuchających zupełnie innej muzyki.
Na Pergoli Taco zagrał swoje największe hity, jak „6 Zer” czy „Następna Stacja”, nie zabrakło też nowych utworów – singlowego „Deszczu na betonie”, zapowiadającego nadchodzący wielki krokami album, i tytułowego „Wosku” z wydanej kilka tygodni temu EP-ki. Mimo wczesnej godziny, pod sceną zebrała się całkiem pokaźna grupa osób skandujących razem z raperem teksty piosenek.
Po nim na scenę dziarsko wkroczyli muzycy Łąki Łan ubrani w fantazyjne, barwne stroje. Tak samo nietuzinkowa i kreatywna była ich muzyka – tętniąca funkowym rytmem, tryskająca dowcipem i pozytywną energią.
Zmianę nastroju i klimatu przyniósł koncert Wojtka Mazolewskiego z zespołem. Będący w doskonałym nastroju muzycy kokietowali publiczność mieszanką jazzu, soulu, i popu, nie stroniąc od kreatywnych improwizacji. Instrumentalistów wspierały na scenie dwie bardzo utalentowane wokalistki – Misia Furtak i Ania Dąbrowska.
Kolejny zespół, Lao Che, zagrał wybuchową mieszankę swoich hitów z czterech ostatnich płyt. Nie zabrakło „Wojenki” czy „Życie jest jak tramwaj” – utworów, których domagali się od początku występu najwięksi fani grupy.
Dawid Podsiadło udowodnił po raz kolejny, że jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym polskim wokalistą, a przeboje z ostatniej płyty (m.in. „W dobrą stronę” czy „Pastempomat”) rozgrzały do czerwoności zwłaszcza żeńską część publiczności. Klasa sama w sobie.
Zapowiadając kolejnego wykonawcę prezenter radiowej Trójki Piotr Stelmach mówił, że są tacy artyści, których siła opiera się nie tylko na głosie, tekstach czy muzyce. Że ich największym atutem jest osobowość. Miał 100 procent racji – Maria Peszek to wokalistka, która swoją charyzmę i ekspresję sceniczną mogłaby sprzedawać na kilogramy, a jej teksty – często niewygodne, uwierające, ale zawsze szczere i trafne – nie tylko zapadają w pamięć, ale i zmuszają do myślenia. Peszek to na scenie – nomen omen – prawdziwy karabin. W sobotni wieczór to ona zagrała najlepszy koncert na Pergoli. Brawo, pani Marysiu!
Zwieńczeniem koncertu był występ Męskie Granie Orkiestra, czyli super grupy, na czele której stoi trio Dawid Podsiadło, Organek i O.S.T.R. We Wrocławiu wspierała ich wokalnie Ania Rusowicz, która zaśpiewała piosenkę Anny Jantar „Nic nie może wiecznie trwać”. Publiczność usłyszała też inne kultowe polskie przeboje, takie jak „Jezu, jak się cieszę” Klausa Mitffocha, „I nikomu nie wolno” Kobranocki czy „Wojny Gwiezdne” Brygady Kryzys. Na finał zabrzmiała „Wataha”, czyli hymn tegorocznej trasy.
Warto wspomnieć, że w tym roku – po raz pierwszy – na Pergoli pojawiła się też mniejsza scena Ż, na której krótkie, ale bardzo udane koncerty dali kipiący energią The Stubs oraz dwie młode i utalentowane wokalistki: Iza Lach i Natalia Nykiel.
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- D. Kramski/Live
- P. Wierzgacz/Live
- P. Wierzgacz/Live
- P. Wierzgacz/Live
- P. Wierzgacz/Live
- P. Wierzgacz/Live
- P. Wierzgacz/Live
- P. Wierzgacz/Live
- D. Kramski/Live
- P. Wierzgacz/Live






























