Dzieje barokowej fontanny Neptuna na wrocławskim Nowym Targu to nie tylko historia śląskiej sztuki, ale również historia techniki, studium miejskiego folkloru, miejskich tradycji oraz humoru. Neptun to historia Wrocławia w pigułce – roztrzaskana przez dziejowe wichry i wołająca o pamięć o niej.

Wrocław to miasto tak wyjątkowe, tak unikalne w Europie, że pod wieloma względami przewyższa największe sławy z pierwszych stron turystycznych czasopism: Kraków, Pragę, Drezno, Budapeszt. To miasto, które w średniowieczu miało aż dwa kościoły parafialne, tak zwane fary – kościół św. Elżbiety po jednej stronie Rynku – i kościół św. Marii Magdaleny po drugiej. Podobnego miasta próżno szukać w Polsce: Warszawa, Kraków, Poznań – żadne z nich nie może nawet podskoczyć Wrocławiowi do najniżej położonej kalenicy. Podobnie sprawa miała się z rynkami, których we Wrocławiu było aż trzy. Rynek Wielki z gotyckim ratuszem oraz leżący przy nim Rynek Solny (zwany po prostu placem Solnym) znamy wszyscy, bo oprowadzamy po nich rodziny czy znajomych spoza Wrocławia. A z tych placów jesteśmy tak dumni, że aż guziki strzelają po fasadach kolorowych kamieniczek i rykoszetem uderzają a to w szwagra czoło, a to w cioci nos.

Trzeci rynek Wrocławia

Ale gdzie jest ten trzeci rynek – mało kto by potrafił wskazać. A przecież jest! To Nowy Targ – plac jak się patrzy. Tylko jakiś taki mało zabytkowy. Szary, betonowy, kilka rachitycznych drzewek oraz stary budynek Urzędu Miejskiego urozmaicają krajobraz – w zasadzie istna betonowa pustynia pomiędzy Halą Targową a ulicą Szewską. Tak czy owak niegdyś był to trzeci wrocławski rynek – urodą, wdziękiem i malowniczością wcale nieodbiegający od pozostałych. Na nim toczyło się to, co napędzało Wrocław – handel. Wrocław stał handlem i z tego czerpał niewyobrażalne bogactwo. Tak, był ten nasz stary poczciwy Wrocław kilkaset lat temu tym, czym dziś Nowy Jork – metropolią, na widok której przybysze otwierali oczy ze zdumienia.

Fontanny były dobrym sposobem na pokazanie swojej pozycji. Kto z dzisiejszych wrocławian będąc w stolicy, gdy warszawiacy szczycą się fontanną multimedialną z nadwiślańskiej skarpy pod nosem nie rzuci: „ejże, czym tu się chwalić – na Pergoli mamy większą i ładniejszą”! Tak było i niegdyś, a miasta, aby upiększyć swoje place instalowały wymyślne wodotryski. Z czasem fontanny, zwłaszcza te posiadające jakiś charakterystyczny wygląd, wpisywały się w miejską kulturę. Łączyły się z nimi piosenki, wiersze, dowcipy, anegdoty. Ale – wszystko po kolei. Zanim zbudowano na Nowym Targu fontannę…

W 1512 r. Barthel Stein (Bartholomaeus Stenus) w swoim sławnym opisie miasta Wrocławia pisze: „Plac zwany Nowym Targiem, nieco dalej położony, obniża się ku rzece. Ma kształt podobny do poprzedniego [czyli Rynku Solnego], przewyższa go jednak tak obszarem, jak i liczbą domów. Nie jest jednak tak kunsztownie ozdobiony. Środek placu, pominąwszy to, iż jest pokryty błotem, hałdą ziemi, nie jest zupełnie bezużyteczny dla okolicznych mieszkańców i biednych przybyszów. Służy bowiem ich bydłu jako miejsce postoju. Na środku placu jest też szopa do przechowywania wapna”.

Skoro na środku placu znajdował się postój bydła, to może i związany był on z jakimś zbiornikiem na wodę. Tak było na pewno od 12 maja 1592 r., bo wówczas na środku placu zorganizowano studnię w postaci okrągłego drewnianego zbiornika, do którego wodę doprowadzano z tzw. Kunsztu św Macieja, czyli budowli posadowionej u wylotu obecnej ul. Szewskiej przy wyspie Tamce, która dzięki kilku kołom wodnym czerpała wodę z Odry, zasilając północną część miasta. Jedna z rur kunsztu św. Macieja prowadziła właśnie na Nowy Targ. W XVII w. studnia była kilkakrotnie modernizowana: w 1603 r. została ulepszona, w 1649 r. ogrodzona, a w 1674 r. przykryta odeskowaniem.

Fontanna Neptuna na placu Nowy Targ

Na placu stanął bóg mórz

Z czasem jednak studnia była coraz mniej funkcjonalna. W związku z tym Rada Miejska postanowiła w jej miejscu zorganizować fontannę ujętą w bogatą oprawę rzeźbiarską. Wybór padł na postać Neptuna – boga mórz. Skąd pomysł, aby czcić morskie bóstwo kilkaset kilometrów w głąb lądu? Posejdon, jako że kojarzył się z wodą, był bardzo wdzięcznym tematem właśnie dla fontann. Najbardziej znaną jest oczywiście ta stojąca na Długim Targu w Gdańsku, która jednak powstała o wiele wcześniej, bo prawie sto lat przed wrocławską – w 1633 r. W wieku XVIII również na Śląsku pojawiły się wodotryski z Neptunem. Tak było nie tylko we Wrocławiu, ale i Świdnicy, Jeleniej Górze, Legnicy czy Gliwicach. Zresztą można je podziwiać po dziś dzień.

Po motyw boga mórz sięgano w dobie baroku zatem dość często. Miał on jeszcze głębszy sens – był on symbolem potęgi miasta, potęgi opartej na handlu – również tym morskim. W przypadku Wrocławia Neptun stanowić mógł również upamiętnienie dawnego członkostwa w związku hanzeatyckim, choć był to raczej epizod w dziejach nadodrzańskiego miasta. Zresztą Wrocław zdawał się mało dbać o swoją rolę w Hanzie, podobnie zresztą jak Kraków. Oba miasta były wielokrotnie napominane z prośbą o uregulowanie składek oraz przysłanie zbrojnych, aż w końcu trafiły na listę karną. Wrocław w końcu sam zrezygnował z członkostwa w Hanzie, do której po prawdzie mało pasował – był to związek miast nadmorskich, o całkiem innej tradycji. Część badaczy skłania się do bardziej przyziemnych powodów – na Nowym Targu, wokół fontanny na straganach można było kupić ryby i inne produkty znad morza.

Jakiekolwiek byłyby przyczyny wyboru fontanny stanęła ona w 1732 r. na Nowym Targu. Dzieło z piaskowca wykonali znany wrocławski kamieniarz Johann Adam Karinger, rzeźbiarz Johann Jakob Bauer oraz kamieniarz Johann Baptista Lemberger. Warsztat kamieniarski Karingera wykonał takie dzieła jak nieistniejąca fontanna przed klasztorem norbertanów (naprzeciwko dzisiejszej Hali Targowej) oraz stojący przed kościołem Świętego Krzyża do dziś monumentalny pomnik św. Jana Nepomucena. Za autora samej rzeźby Neptuna uchodzi Bauer.

Wodotrysk prezentował się bardzo imponująco. Była to jedyna monumentalna fontanna doby baroku we Wrocławiu – jak ją opisywano w prasie – która przetrwała kolejne wieki. Pośrodku ośmiobocznego basenu cztery postacie legendarnych morskich stworzeń: dwie syreny oraz dwóch trytonów dźwigały cztery muszle. Ponad nimi wznosiła się kolumna, na której szczycie na czterech delfinach stał Neptun w zwiewnej szacie tylko częściowo zasłaniającej ciało. Jak podaje Gustav Roland, fontanna została pomalowana i otoczona ogrodzeniem. Całość prac wyniosła Radę Miejską 2086 talarów Rzeszy, 5 srebrnych groszy oraz 7 i 1/5 denara.

Kontrowersyjny wodotrysk

Bogato zdobiona fontanna miała upiększyć jeden z głównych placów miasta, tymczasem… wywołała powszechne zgorszenie wśród wrocławian. W tamtym czasie leżący w arcykatolickim, grającym pierwsze skrzypce w kontrreformacji, imperium habsburskim Wrocław – miasto, które od niedawna posiadało uniwersytet założony przez jezuitów – musiał być bardzo pobożny, skoro półnaga postać bóstwa doprowadziła do histerii. Kamiennego Neptuna utożsamiano z diabłem – określano go jako bezbożnego i grzesznego. Bóg mórz wcale nie był zupełnie nagi, częściowo ciało zakrywała zwiewna szata, ale widocznie w porównaniu z pomnikiem św. Jana Nepomucena, który dokładnie w tym samym czasie został ustawiony na Ostrowie Tumskim, było to dla wrocławian zbyt śmiałe wyobrażenie. Pomimo instalacji ogrodzenia w nocy dochodziło do aktów wandalizmu, co skłoniło władze miejskie do zatrudnienia strażnika, pilnującego fontanny.

Przez następne dziesięciolecia wodotrysk popadał w ruinę. Ze względu na niski poziom wody w Odrze przestał nawet działać. Z tego względu jeszcze w tym samym stuleciu przeszła pierwszy gruntowny remont. Okazją stał się hołd lenny Księstwa Śląskiego i Hrabstwa Kłodzkiego królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi II w październiku 1786 r. Z tej okazji Wrocław został odświętnie udekorowany i podświetlony. Widocznie wrocławianie musieli się wstydzić zepsutego wodotrysku, skoro zdecydowano się na jego reparację. Modernizację ujęcia wody w kunszcie św. Macieja powierzono mistrzowi Davidowi Holzowi. Specjalnie na użytek fontanny zamontowano koło wodne o średnicy 12 stóp, wprawiające w ruch dwa tłoki mosiężnych cylindrów o średnicy 7 cali. Co ciekawe, w zależności od poziomu wody koło można było opuszczać bądź podnosić. W ciągu minuty urządzenie było w stanie przepompować nawet 15 stóp sześciennych wody, tj prawie 425 litrów. Wytworzone ciśnienie pozwalało wtłoczyć wodę na samą górę budynku, gdzie umieszczono miedziany zbiornik, z którego za pośrednictwem żelaznej rury o grubości 3 cali spadała z wysokości nawet 60 stóp płynąc dalej rurami na Nowy Targ.

Również i ta instalacja długo nie służyła miastu, bo w 1809 r. ze względu na zły stan techniczny została wyłączona. Musiało minąć prawie 30 lat, by znów pomyślano o reaktywacji coraz słynniejszej wśród wrocławian fontanny. Część pieniędzy na remont pochodziła zresztą od samych mieszkańców. Córka kupca Scholza po śmierci obojga rodziców, aby uczcić ich pamięć, przekazała Prezydium Policji we Wrocławiu sumę 500 talarów z przeznaczeniem na jakiś cel komunalny. Ówczesny prezydent policji Ferdinand Heinke zaproponował przeznaczenie tych pieniędzy na remont fontanny Neptuna i przygotował kosztorys naprawy. Co prawda, koszty remontu okazały się ponad dwa razy wyższe niż przekazana kwota, ale władze miejskie postanowiły dołożyć brakującą część z funduszu przeznaczonego na prace komunalne. Naczelne kierownictwo nad projektem objął miejski radca budowlany Karl Heinrich Studt, natomiast szczegółowe prace powierzono mistrzowi Heiberowi. On sporządził projekt nowego basenu, wykonał rysunki, szablony i modele, które posłużyły do naprawy, jak się okazało mocno, uszkodzonego wodotrysku. W maju 1838 r. przystąpiono do prac, które jednak przedłużyły się aż do jesieni ze względu na stan cokołu (kolumny), który także wymagał naprawy. Wreszcie 21 października 1838 r. po raz pierwszy od trzech dekad słynna fontanna Neptuna ponownie zadziałała. Całkowity koszt prac wyniósł 1100 talarów.

W tym czasie wodotrysk należał już do kanonu „wrocławskości”. Dawne skojarzenia z diabłem poszły w niepamięć. Mieszkańcy przywiązali się do figury antycznego boga mórz, który nawet zyskał pieszczotliwe miano „Jurek z widłami” (lub Jurek z widelcem, niem. Gabeljürge). Sama postać boga mórz nie została zmieniona – uszkodzone elementy zostały uzupełnione „bardzo szykownie” przez wrocławianina, właściciela fabryki Andersona, który zgłosił się na ochotnika i nie wziął za swą pracę wynagrodzenia. Jednak zasadniczy element, atrybut Neptuna wymieniono na nowy. Wcześniejszy określono jako całkowicie niefunkcjonalny, bez gustu, przypominający widły do przerzucania gnoju, a nie trójząb. W dłoni Neptuna znalazł się nowy, pozłacany i stylizowany na antyczny. Być może właśnie kwestia tego niewielkiego, ale istotnego szczegółu, znalazła odbicie w ludowym przezwisku.

Modyfikacje i modernizacje

Dla zachowania odpowiedniego ciśnienia wody, zmodyfikowano punkt czerpania wody w kunszcie św. Macieja, umieszczając wyżej rezerwuar. Wodę tłoczono za pomocą maszyny parowej. Wcześniej pompa tłoczyła wodę na wysokość 24 stóp – po modernizacji – 30 stóp ponad lustro Odry. Wprowadzono jeszcze jedną modyfikację. Przed tą modernizacją fontanna Neptuna stanowiła część systemu wodociągów, tzn. że woda z basenu płynęła rurami dalej w głąb miasta. W trakcie przebudowy zdecydowano zrezygnować z tego rozwiązania z obawy przed możliwością zatkania instalacji przez odpadki wrzucane do fontanny. „Stary bóg tryska zatem teraz swą wodę wyłącznie dla ozdoby i w celu oczyszczenia przyległych rynsztoków” – pisał Gustav Roland raptem dwa lata po ponownym otwarciu wodotrysku.

Wymieniono również basen. Nowy, dwunastoboczny miał identyczną ze starym ośmiobocznym średnicę. Wg projektu Heibera ze strzegomskiego granitu wykonał go wrocławski kamieniarz pan Bungestab. Basen posadowiony był na cokole tworzącym dwa schody. Reszta modyfikacji była niewidoczna i dotyczyła instalacji wodnych. Wymieniono na mocniejszą, wykonaną z miedzi, biegnącą wewnątrz pomnika rurę doprowadzającą wodę. Rurę można było wyjmować, a dzięki wyposażeniu jej w kurek możliwe stało się usunięcie wody przed zimą, aby zamarzając, nie rozsadziła rur. Pod monumentem także umieszczono zawór, który regulował dopływ wody do statuy. Sama barokowa rzeźba została pomalowana farbą olejną o piaskowym, żółtawym kolorze.

I znów Neptun popadł w ruinę. W latach 70. XIX w. był w tak złym stanie, że Magistrat w 1872 r. zlecił rzeźbiarzowi Albertowi Rachnerowi całkowitą renowację fontanny. Ponownie została uruchomiona na początku maja 1874 r. Kolejną okazją do renowacji była nadarzający się w 1894 r. VIII Niemiecki Turniej Gimnastyczny. Wówczas, jak donosiła prasa, dziury w chodnikach zalano cementem, aby wyglądały na równe, ratusz odmalowano i w ogóle postarano się, aby miasto dobrze wypadło w oczach przybyszów. Słynna fontanna Neptuna na Nowym Targu również doczekała się konserwacji. Prace trwały od połowy lipca do początku października 1894 r. i objęły uzupełnienie brakujących fragmentów figur, wymianę rury doprowadzającej wodę wewnątrz pomnika, miedzianych języków delfinów wypluwających wodę, a także wybrukowanie piwnicy znajdującej się pod fontanną oraz uszczelnienie basenu, schodów i sklepienia piwnicy cementem, a także instalacja odprowadzenia wody z piwnicy. Niewykluczone, że jednym z brakujących elementów był trójząb oraz ręka boga mórz – padały one bowiem nader często ofiarami chuligańskich wybryków.

Fontanna Neptuna wrosła nie tylko w krajobraz wrocławskiej ulicy, ale trafiła również do miejskiej tradycji i kultury, stając jednym z największych symboli nadodrzańskiej metropolii. Jurek z widłami spoglądał na prowadzony na Nowym Targu handel. Pod statuą witano Nowy Rok, wykrzykując tradycyjny toast Prosit Neujahr! Był Neptun także celem studenckich dowcipów, a od lat 20. XX w. – patronem jarmarku bożonarodzeniowego, który przeniesiony został właśnie na Nowy Targ.

Neptun wróci na Nowy Targ?

Niestety w trakcie oblężenia Festung Breslau w pierwszych miesiącach 1945 r. większość malowniczych kamieniczek placu została zamieniona w stertę gruzu. Ich los podzieliła słynna fontanna, której resztki po wojnie usunięto. Nowy Targ nie został odbudowany w formie historycznej – na miejscu dawnych zabudowań powstały modernistyczne bloki. Wodotrysk poszedł w niepamięć. W trakcie badań archeologicznych w 2010 r., które poprzedziły budowę podziemnego parkingu pod placem w udało się jednak odnaleźć kilkanaście fragmentów monumentu, m.in. fragment ręki, brody lub włosów czy tors. Ta ostatnia część została wyeksponowana w parku Staromiejskim.

W ostatnim czasie Prezydent Wrocławia ogłosił, że na Nowym Targu powstanie fontanna. To dobra okazja, aby zastanowić się, czy jednak nie przywrócić w tym miejscu znanego z setek pocztówek poczciwego Jurka z Widłami. Z taką propozycją wyszło kilka organizacji troszczących się o historię Wrocławia, m.in. Towarzystwo Miłośników Wrocławia, Wrocławskie Towarzystwo Miłośników Historii czy Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia. Pomysł wsparła także Rada Osiedla Stare Miasto. Inicjatorzy uważają, że tak istotny w dziejach i kulturze miasta obiekt powinien być odtworzony formie znanej z przekazów oraz przy wykorzystaniu pozostałości fontanny. W ten sposób trzeci wrocławski rynek – Nowy Targ przynajmniej częściowo odzyskałby swój dawny urok. Niech Neptun stanie się on na nowo symbolem naszego miasta, świadectwem kontynuacji dziejów Wrocławia i szacunku do jego wielowiekowej i wielokulturowej tradycji.

Wybrana literatura:

Breslauer Zeitung,

Breslauer Morgen-Zeitung,

E. Małachowicz, Fontanna Neptuna z placu Nowy Targ we Wrocławiu, [w:] Architectus, Wrocław 2013 nr 1 (33),

H. Markgraf, Die Straßen Breslaus nach ihrer Geschichte und ihren Namen, Breslau 1896,

G. Roland, Vollständige Topographie von Breslau, Breslau 1840,

Schlesische Zeitung,

R. Żerelik, Bartłomieja Steina renesansowe opisanie Wrocławia, Wrocław 1995.