Nieuwaga, złe warunki, niestosowanie się do przepisów. Przyczyn wypadków jest wiele, konsekwencje poważne, a nadal nie wiadomo, jak tego uniknąć. Po czyjej stronie leży wina? Policyjny wykaz najniebezpieczniejszych przejść we Wrocławiu uzmysławia, dlaczego dochodzi do wypadków i co zrobić, by ograniczyć ich liczbę.

Zazwyczaj to piesi są ofiarami wypadków. Coraz głośniej mówi się o zaostrzeniu przepisów, o trudniejszych egzaminach dla kierowców oraz o częstszych kontrolach policyjnych. Jednak czy tylko tutaj tkwi problem? Rzeczywiście częstymi przyczynami są zbyt szybka jazda, niezwracanie uwagi na znaki i jazda pod wpływem alkoholu. Najgorętszymi i najniebezpieczniejszymi okresami są przede wszystkim święta i długie weekendy, kiedy cała Polska się rozjeżdża.
Niestety, często sami piesi nie uważają, rozmawiając przez telefon czy pisząc esemesy. Chodzą w nocy w ciemnych kurtkach i stają się niewidoczni dla kierowców. Wyskakują nagle na przejścia lub przechodzą na czerwonym świetle. Warto jednak zwrócić uwagę także na same ulice i ich konstrukcje, ponieważ również tam należy szukać przyczyn wypadków.

Do wypadków dochodzi częściej we wtorki niż w niedziele
Według Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu najczęstszymi powodami wypadków są: słabo oświetlone przejścia, nieustępowanie pierwszeństwa, niestosowanie się do sygnalizacji przez pieszych, niedostosowanie prędkości do warunków, niekorzystanie z przejść dla pieszych.
W latach 2007-2014 doszło aż do 728 wypadków z powodu nieostrożnego wejścia na jezdnię. Najniebezpieczniejszymi okresami są miesiące jesienne i zimowe, od października do stycznia, przede wszystkim z uwagi na złe warunki atmosferyczne, wzmożony ruch aut, śliskie drogi, deszcze i mgły: dwa razy więcej kolizji było właśnie w pochmurne i deszczowe dni niż w słoneczne.

Co ciekawe, jak wynika z policyjnych statystyk, ponad dwa razy częściej dochodzi do wypadków we wtorki niż w niedziele. Natomiast najbardziej trzeba uważać w godzinach od 14 do 19.
Winni są zarówno piesi, jak i kierowcy. Wszyscy jesteśmy uczestnikami ruchu drogowego i mimo że czasami się spieszymy czy czekamy długo na światłach, to jednak warto uważać i stosować się do przepisów, żeby nie narobić szkody ani sobie, ani innym, bo może się to naprawdę źle skończyć.

ADRIANNA MACHALICA