Ostatni sezon grzewczy dostarczył nam mnóstwo emocji. Wszystko za sprawą zmieniających się poziomów zanieczyszczeń. Potwierdza się teza, że w stolicy Dolnego Śląska oddycha się coraz trudniej. W ciągu trzech pierwszych tygodni nowego roku tylko 3 dni były wolne od alarmującej ilości zanieczyszczeń. Winnymi tego stanu są przede wszystkim domowe piece i to, czym w nich palimy.

Pogarszającą się sytuację potwierdzają wskaźniki, wśród których najważniejszy to nasycenie pyłem zawieszonym PM10. Średnica jego ziaren nie przekracza 10 mikrometrów, przez co mogą przeniknąć głęboko do płuc. Jego szczególnie niebezpieczną odmianą jest zanieczyszczenie o średnicy ziaren 2.5 mikrometra. To tyle, ile wynosi średnica ludzkiego włosa pomniejszona 28 razy. Choć wydają się maleńkie, pyły zawieszone z grupy PM10 sieją prawdziwe spustoszenie w płucach. Prowokują szybkie występowanie zadyszki w trakcie wysiłku fizycznego, zaostrzenie reakcji alergicznych jak astma czy katar sienny i przewlekłe choroby układu oddechowego.

Rodzaje smogu

Za fatalne warunki powietrza odpowiada obecność smogu. Mieszanka spalin i dymu jest szczególnie niebezpieczna w warunkach zwiększonej wilgotności powietrza, a więc po połączeniu się z mgłą, zwłaszcza w bezwietrzne dni. Rozróżnia się dwie jego odmiany: smog fotochemiczny (tzn. typ Los Angeles), spowodowany zanieczyszczeniami systemu komunikacyjnego miasta, i smog londyński, związany z tzw. niską emisją.

Niska emisja swoją nazwę wzięła od niskich kominów w krajobrazie miejskim. Oznacza zanieczyszczenia pochodzące ze spalania węgla i drewna, a nierzadko także i śmieci w domowych piecach oraz kominkach. Jest szczególnie niebezpieczna w okresie jesienno-zimowym, na który przypada większość przekroczeń kwot europejskich w tym zakresie.

Europejskie normy 

Te dopuszczają 35 dni w roku, w czasie których stężenie procentowe PM10 w powietrzu może przekroczyć granicę 50 mikrogramów na metr sześcienny. Najgroźniejszym zabójcą pośród pyłów zawieszonych PM10 jest benzo(a)piren, substancja silnie rakotwórcza, występująca m.in. w dymienie tytoniowym. Pył o średnicy ziaren poniżej 10mikrometrów jest dla benzo(a)pirenu najlepszym środkiem transportu. Ta substancja silnie szkodzi nie tylko ludziom, ale także roślinności, glebie i wodzie. O tym, jak silnie trującą substancją jest ten węglowodór może świadczyć fakt, że jest on głównym czynnikiem powodującym Przewlekłą Obturacyjną Chorobę Płuc. To schorzenie przypisuje się głównie nałogowym palaczom, którzy w Polsce stanowią aż 10% osób powyżej 30. roku życia. O zgubnych skutkach nałogu nikotynowego i tzw. biernego palenia nie trzeba nikogo przekonywać, dlaczego więc tak niewielu z nas reaguje na codzienną styczność z benzo(a)pirenem? Jeśli norma we Wrocławiu przekracza 400%, co oznacza, że każdy z mieszkańców stolicy Dolnego Śląska (od noworodków po seniorów) „wypala” rocznie 1000 papierosów, to 50 paczek.

Problemem jest nie tylko to, czym i w jak dużym stopniu zanieczyszczone jest powietrze we Wrocławiu. W całym kraju zawodzi system informowania i alarmowania obywateli o możliwym zagrożeniu – przede wszystkim dlatego, że polskie normy i wskaźniki są dużo mniej restrykcyjne, niż ich międzynarodowe i unijne odpowiedniki.

Poziom informowania to granica, po przekroczeniu której mieszkańcy danego terenu powinni zostać powiadomieni o niekorzystnym stanie powietrza; w takiej sytuacji dzieci, kobiety w ciąży i osoby starsze powinny ograniczyć przebywanie na zewnątrz – te grupy są szczególnie narażone na zagrożenia związane z krótkotrwałym wdychaniem zanieczyszczonego powietrza.

Poziom alarmowy to granica, po przekroczeniu której władze lokalne i regionalne powinny podjąć specjalne doraźne działania, aby zmniejszyć zanieczyszczenie na danym terenie; może to być ograniczenie komunikacji samochodowej w centrum miasta, wprowadzenie darmowej komunikacji miejskiej bądź intensywne kontrolowanie zakładów przemysłowych i palenisk prywatnych.

Infografika: Smog we Wrocławiu

Infografika: Smog we Wrocławiu

Co nas czeka w najbliższej przyszłości?

Pod koniec ubiegłego roku do użytku weszła zaprojektowana przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska aplikacja mobilna, pozwalająca określić poziom zanieczyszczenia powietrza na podstawie danych z bazy pomiarowej najbliższej użytkownikowi. Pomysł dobry, ale wykonanie niestety pozostawia wiele do życzenia. Aplikacja nie obejmuje zasięgiem wszystkich punktów pomiarowych w mieście. Te, które zawiera, nie przedstawiają kompletnych danych. Projekt wymaga dopracowania, ale w obliczu niedoinformowania społeczeństwa o poziomach alarmowych i stanie powietrza wydaje się bardzo potrzebny.
19 stycznia Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz, zaapelował do marszałka Dolnego Śląska o pomoc w zażegnaniu kryzysu smogowego. Zgodnie z zebranymi przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska danymi przekroczenia 24-godzinnego poziomu dopuszczalnego stężenia pyłu zawieszonego PM10 występują głównie w okresie grzewczym, tj. od października do marca. Dlatego Dutkiewicz poprosił o podjęcie przez sejmik województwa dolnośląskiego uchwały, która jasno określi wymagania emisyjne wobec instalacji domowych na terenie Aglomeracji Wrocławskiej. Spalanie paliw stałych powoduje, że normy europejskie przekraczane są o kilkadziesiąt dni w roku, co w skali kontynentu okazuje się ogromną przepaścią.

Program Kawka

62% całkowitej emisji CO2 we Wrocławiu pochodzi z budynków mieszkalnych, komercyjnych i instytucjonalnych. W związku z tym problemem w tym roku ruszyła trzecia już edycja programu wymiany palenisk domowych „Kawka”. Wnioski o dofinansowanie można składać do końca września w Wydziale Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego. Zgodnie z założeniami, w ramach „Kawki” do roku 2018 zlikwidowanych zostanie 2000 nieekologicznych palenisk, co ma znacznie zmniejszyć niską emisję. Dotację w aktualnym naborze mogą pozyskać osoby fizyczne będące właścicielami lub posiadające inny tytuł prawny do mieszkań lub domów położonych w granicach administracyjnych Wrocławia. Pytanie czy warunki tego programu są wystarczająco atrakcyjne, dla wielu wydatek kilku tysięcy złotych to wciąż bariera nie do pokonania.

Równolegle, będą realizowane dwie kampanie wizerunkowe. Pierwsza, pod hasłem „Wrocław wspiera”, odnosi się do programu Kawka i dopłaty do 70% kosztów inwestycji przy wymianie na bardziej ekologiczny sposób ogrzewania. Druga pod hasłem „Nie bądź głupi, nie pal śmieci” – dotyczy tego, czym palimy w piecach i jakie to przynosi skutki dla środowiska.

Plany władz miasta na walkę ze smogiem

Inny problem stanowią samochody i produkowane przez nie spaliny. Dziennie do miasta wjeżdża około 200 tysięcy samochodów. Pojazdy starsze niż 12 lat często nie posiadają mechaniki dostosowanej do ograniczania emisji szkodliwych substancji. Spaliny samochodowe stanowią aż 20% zanieczyszczeń powietrza, ale przepisy regulujące stan ich instalacji pozostawiają wiele do życzenia.

Pod koniec lutego większość w Radzie Miejskiej, złożona z radnych Rafała Dutkiewicza, odrzuciła projekt Prawa i Sprawiedliwości, który miał zapewnić darmową komunikację miejską dla posiadaczy samochodów zarejestrowanych we Wrocławiu. Przypomnijmy, że podobne rozwiązanie wprowadzono w Krakowie, z tą różnicą, że bez biletu podróżować można wyłącznie w dni, w których normy zostaną odpowiednio przekroczone. Projekt został odrzucony, ponieważ wprowadzał niesprawiedliwy podział mieszkańców Wrocławia, zależnie od posiadania samochodu bądź jego braku. Dodatkowym czynnikiem jest fakt, że znaczna część samochodów poruszających się po mieście należy do mieszkańców okolicznych miejscowości, którzy do Wrocławia dojeżdżają – ich prawo do darmowej komunikacji miałoby ominąć. Paradoksalnie więc oczyszczenie powietrza mogłoby spowodować zagęszczenie atmosfery między wrocławianami.

Inny pomysł na rozwiązanie tej palącej kwestii ma prezydent miasta. Rafał Dutkiewicz chce zmian w zakresie ruchu kołowego, m.in. zamknięcia wjazdu do centrum dla samochodów nie spełniających norm ekologicznych. Wykluczone mogą zostać samochody z silnikiem Diesla starsze niż 6 lat oraz pojazdy benzynowe, starsze niż 16. Władza proponuje podział samochodów ze względu na emisję spalin i oznakowanie ich za pomocą specjalnych naklejek. Projekt zakłada ustalenie ekosfer oznaczonych odpowiednimi tablicami. Za wjazd w ich granice samochodów nieuprawnionych do tego Straż Miejska i Policja mogłyby wystawić kierowcy mandat. W praktyce oznacza to wykluczenie z ruchu co trzeciego samochodu.

Akcja Demokracja i Dolnośląski Alarm Smogowy

Mieszkańcy łączą siły w walce o czyste powietrze we Wrocławiu. Od początku bieżącego roku aktywiści zbierają podpisy pod petycją nt. Uchwały Antysmogowej dla Dolnego Śląska. Póki co samorządowcy, eksperci i aktywiści podpisali deklarację „Wrocław bez smogu”, w której deklarują sposoby na przeciwdziałanie temu wyniszczającemu zjawisku. W dokumencie znajdują się obietnice m.in. „wspierania działań uświadamiających mieszkańcom zagrożenie smogiem, organizowanie, wspieranie i propagowanie działań, które zmniejszą zanieczyszczenie powietrza we Wrocławiu oraz informowanie mieszkańców o negatywnych skutkach tego zjawiska”. Być może jest to ostatni dzwonek dla zmian, aby za kilka lat móc spokojnie wziąć głęboki oddech we Wrocławiu.