Zabieg krioablacji polega na zadziałaniu na guzy nowotworowe ciekłym azotem o bardzo niskiej temperaturze. Pierwsze w Polsce tego typu zabiegi guza opłucnej wykonano niedawno w szpitalu przy ul. Pilczyckiej. Lekarze wykorzystujący tę metodę mają nadzieję, że zabieg wpłynie na zatrzymanie rozwoju choroby i zapobiegnie przerzutom.

Metoda ta we wrocławskim szpitalu jest stosowana już od prawie trzech miesięcy. Zespół dr. Tomasza Sędziaka wykonał już kilka takich zabiegów m.in. u pacjentów z guzami wątroby, nerek, a ostatnio takżę na opłucnej. Leczenie tego ostatniego typu schorzeń metodą krioablacji to działanie pionierskie, z którym lekarze wiążą ogromne nadzieje.

– To było duże wyzwanie, ponieważ jest to ten rodzaj guza, gdzie łatwo o powikłania. Można było zrobić odmę opłucnową lub krwiaka opłucnej. Zdecydowałem się na ten zabieg ze względu na to, że pacjent wyczerpał już wszystkie możliwości leczenia. Obecnie jest na etapie chemii paliatywnej, na którą nie ma odpowiedzi. Mam jednak nadzieję, że po krioablacji nastąpi odczyn immunologiczny i choroba się zatrzyma, a może nawet cofnie – mówi dr Tomasz Sędziak.

Krioablacja to małoinwazyjna metoda polegająca na zadziałaniu bardzo niską temperaturą na guzy nowotworowe. Zmrażanie do ekstremalnie niskich temperatur pozwala niszczyć komórki rakowe.

– Istotne jest zjawisko immunizacji, ponieważ liza na zimno powoduje rozpad komórek nowotworowych na duże fragmenty białkowe. To sprawia, że są przypadki zmniejszania się przerzutów po wymrożeniu jednego przerzutu, albo następuje zanikanie guza po wymrożeniu zaledwie jego części. To daje duże nadzieje, że krioablacją można wyleczyć pacjenta z nowotworu.- odpowiada dr Sędziak.