Wygląda na to, że kierowca błękitnego mercedesa za wszelką cenę nie chce płacić za parkowanie, a straż miejsca robi wszystko, by ten wreszcie zaczął korzystać z parkingów. Strażnicy ku przestrodze opisują historię kierowcy, którego odsyła do sądu już drugi dzień z rzędu.

W środę strażnicy miejscy interweniowali na skrzyżowaniu Szewskiej z Kurzym Targiem. Tłumaczą, że zastali tam nieprawidłowo zaparkowane auto. Kierowca zatrzymał się wprawdzie za znakiem „zakaz zatrzymywania się”, ale najwidoczniej zapomniał o tym, że zakaz parkowania, nawet gdy nie ma znaku, obowiązuje też w odległości mniejszej niż 10 metrów od skrzyżowania.

Historia powtórzyła się także w czwartek, tyle że na ul. Marii Magdaleny. Strażnicy zostali wezwani tam do pojazdu, który blokował wyjazd z podziemnego garażu. Szybko zauważyli, że to to samo auto, którego właściciel został przyłapany na łamaniu przepisów dzień wcześniej.

– Nowy dzień i nowe wykroczenia, jednak efekt ten sam – wniosek o ukaranie przez Sąd za zablokowanie wyjazdu oraz postój w strefie zamieszkania poza miejscem wyznaczonym – informują strażnicy, którzy niesfornego kierowcę zdążyli już ochrzcić „Miszczem” z Szewskiej.