MPK wydłużyło termin składania ofert w przetargu na dostawę 11 autobusów elektrycznych. Tymczasem radny miejski skierował do prezydenta Wrocławia zapytanie w sprawie budzących wątpliwości zapisów tego postępowania.
Przypomnijmy, pod koniec września wrocławskie MPK podpisało umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki, który przyznał przewoźnikowi ponad 46 mln złotych dofinansowania na zakup 11 autobusów elektrycznych.
Z kolei w połowie października miejski przewoźnik ogłosił postępowanie przetargowe na bezemisyjne pojazdy, które będą obsługiwać linię K, łączącą południowe i północne osiedla ze ścisłym centrum Wrocławia. Początkowo oferty można było składać do 30 listopada. Termin ten został jednak wydłużony do 15 grudnia.
– Zmiana ta wynika z prośby potencjalnych wykonawców, którzy są zainteresowaniu wzięciem udziału w przetargu. Z dużą determinacją zmieniamy oblicze wrocławskiego taboru. Warto wspomnieć, że myślimy już o nabyciu autobusów wodorowych – mówi prezes MPK Krzysztof Balawejder.
Oprócz samych pojazdów przetarg obejmuje również instalację systemu ładowania. Wyłoniony dostawca będzie musiał urządzić na pętli przy ul. Kamieńskiego stanowisko szybkiego ładowania o mocy 400 kW. System zarówno szybkiego, jak i wolnego ładowania ma natomiast powstać w zajezdni autobusowej przy ul. Obornickiej.
– Cena będzie tylko jednym z kryteriów wyboru zwycięzcy przetargu. Komisja przetargowa weźmie pod uwagę m.in. okres gwarancji (osobno na baterie, ładowarki i same autobusy) czy obecność systemów poprawiających bezpieczeństwo jazdy – zapowiadają przedstawiciele przewozowej spółki.
Zamówionych pojazdów przewoźnik spodziewa się szesnaście miesięcy po podpisaniu umowy z wykonawcą.
Radny pyta prezydenta o przetarg na „elektryki”
Na początku listopada radny miejski Michał Kurczewski skierował do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zapytanie w sprawie zapisów dokumentacji przetargowej w postępowaniu na zakup autobusów elektrycznych.
– Zapisy specyfikacji przetargowej zawierające wykluczające wymogi techniczne będą determinować określone decyzje zakupowe. Volvo Polska Sp. z o.o. poinformowało, iż zapisy specyfikacji przetargowej de facto eliminują tego producenta z postępowania. Przeprowadzenie wcześniejszego dialogu technicznego przez wrocławskiego przewoźnika wskazuje, iż sformułowanie zapisów zawierających szczegółowe – wykluczające wymagania zostało przeprowadzone z pełną świadomością. Takie postępowanie niesie za sobą poważne zagrożenie związane z ograniczeniem konkurencji oraz możliwością podjęcia niekorzystnej dla mieszkańców Wrocławia decyzji – pisze Michał Kurczewski.
Jak zaznacza radny, środki publiczne, którymi wsparł wrocławskiego przewoźnika NFOŚiGW powinny zostać wydane w sposób absolutnie transparentny i nie budzący żadnych wątpliwości.
– Fakt, że Gmina Wrocław w ogóle nie korzysta z autobusów produkowanych lokalnie jest dość osobliwe, natomiast wprowadzenie zapisów, które sprawiają, że lokalny producent nie ma żadnych szans w przełomowym postępowaniu przetargowym jest już zupełnie zdumiewające. Autobusy elektryczne Volvo są z powodzeniem sprzedawane do innych polskich miast oraz Skandynawii. Wrocław posiadając fabrykę autobusów Volvo ma automatycznie dobre zaplecze logistyczne do obsługi pojazdów tej marki – zaznacza Kurczewski.
Rajca dodaje, że przetarg, poprzez konieczność budowy systemów ładowania, może związać Gminę Wrocław na lata z jednym producentem autobusów elektrycznych.
– W wyniku ograniczonej kompatybilności sprzętu do ładowania autobusów Wrocław może czekać quasi
monopol w zakresie dostaw autobusów elektrycznych określonego producenta – podkreśla Michał Kurczewski.
Radny miejski zapytał prezydenta o to, które firmy brały udział w dialogu technicznym przeprowadzonym przez MPK, w jakim celu w specyfikacji umieszczono konkretne zapisy (dotyczące m.in. rozmieszczenia elementów układu trakcyjnego i urządzeń pomocniczych, częstotliwości pracy przetwornicy statycznej poza pasmem słyszalnym, masy pantografu, tempomatu aktywnego czy silników elektrycznych zamontowanych w osiach), a także, czy prezydent Wrocławia zamierza podjąć krotki w celu odwołania przetargu. Jacek Sutryk na razie na to zapytanie nie odpowiedział.

