W pierwszej części artykułu pisałam o tym, że czasem można tak po prostu usiąść i pisać, nie wiedząc jeszcze nawet dokładnie, o czym. Że wystarczy wprawić się w ruch, żeby zaczęła dziać się magia. Tym razem odpowiem na pytanie: czy można inaczej? Jeśli kogoś przeraża pustka w głowie, to czy można do pisania podejść w sposób bardziej zorganizowany i metodyczny? 

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami”

Najpierw odpowiem krótko: można. Mało tego, wielu autorów właśnie tę metodę poleca. Jeśli więc czujesz, że strategia strumienia świadomości nie jest dla Ciebie, albo potrzebujesz odmiany, przyjrzyjmy się innemu podejściu, które nazywam strategią metodycznego pisarza.

Strategia metodycznego pisarza

Jest to strategia twórcza polegająca na systematycznej, zorganizowanej i skrupulatnie zaplanowanej pracy. Jeśli na przykład piszesz piosenki, to w myśl tej metody proces przygotowywania się do ich tworzenia można by sobie wyobrazić na przykład tak:

  1. Określasz temat i główny przekaz utworu.
  2. Planujesz strukturę: ile będzie w piosence zwrotek i refrenów? Czy znajdą się w niej jakieś inne części składowe? Ile będzie trwać piosenka? 
  3. Tworzysz mapę treści: jak temat Twojej piosenki będzie się rozkładać w tej strukturze? O czym będą opowiadać poszczególne zwrotki? Co pojawi się w refrenie? Jaka będzie relacja między refrenem a zwrotkami?
  4. Dobierasz słowa: jakim stylem językowym będziesz się posługiwać w tym tekście? Czy są jakieś konkretne słowa lub sformułowania, których zamierzasz lub nie zamierzasz użyć?
  5. Planujesz szczegóły struktury: jakiego rodzaju rymów użyjesz? Jak rozłożą się akcenty w tekście? Jak elementy muzyczne będą korespondować z tekstowymi?
  6. Wymyślasz tytuł.

Kolejność tych punktów może się zmienić w zależności od tego, jak układa się Twój konkretny proces twórczy, ale zrealizowanie wszystkich przed rozpoczęciem pisania sprawi, że będziesz mieć naprawdę mocną pozycję startową. Innymi słowy, masz dużą szansę napisać w ten sposób dobrą piosenkę i masz szansę zrobić to bardzo sprawnie. Nie będziesz się rozpraszać i tracić czasu na eksperymenty i dociekania, które i tak na dalszym etapie porzucisz. Będziesz mieć jasno określony cel i drogę do tego celu.

Jak zaplanować kruka?

Pisanie piosenek, wierszy, opowiadań czy książek, to nie tylko osławione w popkulturze, magiczne i jakże pożądane przypływy weny. Twórczość literacka to również struktura i dyscyplina. Najlepiej świadczy o tym przykład Egara Allana Poe i jego słynnego wiersza “Kruk”. Wiersz ukazał się drukiem w 1845 roku, a rok później Poe napisał esej zatytułowany “Filozofia kompozycji”, w którym opisał z chirurgiczną dokładnością proces tworzenia tego dzieła. Teraz trzymaj się krzesła, bo możliwe, iż nie spodziewasz się, że tak może wyglądać praca poety. 

Najpierw Poe postanowił, że jego wiersz będzie miał dokładnie 108 wersów, bo tyle jego zdaniem można przeczytać na jedno posiedzenie – i dać się przy tym emocjonalnie porwać. Następnie Poe wymyślił, że efekt emocjonalny, jaki chce wywrzeć na czytelnikach, to poczucie piękna, a za ton najlepiej realizujący założenie piękna uznał melancholię. Kolejnym krokiem było zaplanowanie konstrukcji. Osią tekstu miał być refren składający się z jednego słowa, które przy każdym powtórzeniu znaczy coś innego. No i musiało być to słowo melodyjne, czyli takie, które zawiera w sobie długą samogłoskę. Najlepiej o. I melancholijne, żeby oddać ton wiersza. Słowem, które spełniło wszystkie te kryteria, było nevermore. Dalej Poe uznał, że nie może tego słowa powtarzać człowiek, bo byłoby to mało wiarygodne. Papuga? Średnio melancholijna. Zatem kruk. Nevermore będzie mówł kruk. 

No dobrze. Ton jest, refren jest. Czas na temat. A jaki jest najbardziej melancholijny temat na świecie? Odpowiedź była dla Poe oczywista: śmierć. Najlepiej śmierć młodej kobiety, jako połączenie melancholii z pięknem. I niech rozpaczający po tej śmierci chłopak rozmawia z krukiem, to najlepiej uzasadni refren.

Poe twierdził, że wszelkie dzieło sztuki zaczynać się powinno… na końcu. Dlatego punkt kulminacyjny swojego wiersza postanowił umieścić w strofie 16 z 18. Następnie podjął decyzje dotyczące wersyfikacji i środków stylistycznych, choć to akurat wydało mu się banalne i oczywiste. Rytm – trochej. Metrum: oktametr katalektyczny przeplatający się z heptametrem katalektycznym i tetrametrem katalektycznym. Pestka, wiadomo. Każdy by tak zrobił. Oczywiście żartuję – jeśli nie rozumiesz znaczenia tych słów, nie przejmuj się, nie musisz. Są to nazwy miar rytmicznych wiersza. Wracając do Edgara Allana Poe – poeta postanowił też, że ze środków stylistycznych wykorzysta aliteracje i powtórzenia, bo są śpiewne. Wszystko w służbie melodyjnego, hipnotycznego wręcz rytmu wiersza, który dla autora miał kluczowe znaczenie.

To teraz miejsce akcji. Najlepiej zamknąć bohaterów w komnacie, jak w ramie obrazu. Poza tym na wolnej przestrzeni kruk pewnie gdzieś by po trzeciej strofie odleciał, więc jeśli miała być to długa rozmowa, to musiała się odbyć w zamknięciu. Ach, no i kruk nie może wlecieć tam przez okno, bo to banalne. Niech więc majestatycznie wejdzie przez drzwi. Ale najpierw niech w nie stuka, żeby trochę czytelnika zaniepokoić. I kontrast. Koniecznie kontrast. Czarny kruk na białym popiersiu Pallady. “Męsko” umeblowana komnata i kobiece, aksamitne poduszeczki na fotelu. I tak dalej. Mamy już niemal wszystko, jeszcze tylko rozwiązanie akcji. Hm… Najlepiej niech się to wydarzy jakoś symbolicznie. I niech ta symbolika się pojawi dopiero w dwóch ostatnich strofach. Wcześniej ma być realistycznie i wiarygodnie. Dzięki temu wezwanie kruka, by ten wyciągnął dziób ze strapionego serca podmiotu lirycznego, będzie, że tak powiem, mocniej kopać.

No i już. Wszystko jest. Siadać i pisać.

Miała być wena, przypływ natchnienia, względnie jakaś muza, a tu cała magia i mistycyzm pisania bierze w łeb. Zamiast magii jest chłodna kalkulacja i metodyczne planowanie.

fot. Damian McCoig on Unsplash

Metoda płatka śniegu

Jedną z bardziej popularnych metod pisarskich opartych na zorganizowanym i systematycznym podejściu, jest metoda płatka śniegu. Jej autor, Randy Ingermanson, twierdzi, że to nie jest tak, że świetne powieści czy opowiadania nsm się po prostu przytrafią – musimy je zaprojektować. On sam proponuje to robić metodą fraktalną – zacząć od czegoś małego, a potem nabudowywać, nabudowywać i robić to tak długo, aż zacznie przypominać historię.

Ingermanson poleca swój proces pracy nad tekstem (w tym wypadku powieścią) przeprowadzić w dziesięciu krokach. W dużym skrócie są one następujące:

  1. Podsumuj swoją powieść w jednym zdaniu.
  2. Rozwiń to zdanie w akapit z ogólną strukturą opowieści. Ingermanson poleca trzy katastrofy i zakończenie, przy czym każde z tych zdarzeń powinno finalnie zająć ćwierć książki.
  3. Wymyśl głównych bohaterów swojej powieści i stwórz jednostronicową charakterystykę każdego z nich.
  4. Wróć do punktu drugiego i każde zdanie napisanego w nim akapitu rozwiń w cały nowy akapit – łącznie napisz jedną stronę tekstu.
  5. Opisz swoją historię z punktu widzenia każdego z bohaterów. Dla głównych bohaterów niech to będą opisy jednostronicowe, pobocznym bohaterom zaoferuj po pół strony.
  6. Wróć do punktu czwartego. Rozwiń tę stronę tekstu do czterech stron.
  7. Napisz bardziej szczegółowe opisy swoich bohaterów.
  8. Rozpisz w tabelce (arkuszu kalkulacyjnym) wszystkie sceny, które musisz napisać, żeby swoją historię zamienić w powieść.
  9. Opisz każdą ze scen w kilku akapitach. Możesz dodać do tych opisów dialogi.
  10. Napisz pierwszy szkic swojej powieści.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat tej metody, polecam Ci zajrzeć na stronę autora.

Takich metod jest znacznie więcej. Niektóre obiecują nam napisanie powieści w 90 dni, inne polegają na ćwiczeniu się osobno w każdym aspekcie – tworzenia fabuły, postaci, dialogów – żeby potem zostało nam tylko złożyć je w całość. Kiedy zaczniesz poszukiwania Swojej Najlepszej Metody, na pewno trafisz na jeszcze inne, które Cię zaciekawią.

Jak jest lepiej?

Każda z tych szkół działa. I ta intuicyjna, i ta intelektualna. Ta pierwsza jest drogą od treści do formy. Ta druga zwykle prowadzi w przeciwnym kierunku. Każda ma swoich zwolenników i przeciwników. Zanim więc ostatecznie zdecydujesz się na wybór jednej z tych dróg – o ile w ogóle chcesz to zrobić – to zachęcam Cię do eksperymentowania z obiema. I skłonna jestem zaryzykować hipotezę, że ostatecznie wypracujesz sobie metody pracy gdzieś pośrodku – albo takie, które w razie potrzeby dynamicznie przesuwają się raz w jedną, raz w drugą stronę.

Zachęcam Cię do poszukiwań i do czerpania z różnych metod. Każda z nich pozwoli Ci odkryć inne rzeczy i będzie dla Ciebie źródłem innych pomysłów. Korzystając z tak szerokiego warsztatu, możesz w pełni eksplorować swój potencjał twórczy. 

Zdjęcie główne: Green Chameleon on Unsplash