– Wydawało się, że odkrycie przez robotników trumien wstrzyma prace na całym odcinku remontowanego torowiska. Tak się jednak nie stało – informuje MPK. Jak tłumaczą przedstawiciele przewoźnika, torowcy pracują dalej, choć oczywiście w takim zakresie, w jakim roboty torowe nie kolidują z zadaniami archeologa.
Przypomnijmy, 17 marca, podczas prowadzenia prac przy ulicy Złotoryjskiej, robotnicy odkryli pod remontowanym torowiskiem kilka trumien.
– Aby ich nie zbezcześcić, natychmiast wstrzymaliśmy prace i poinformowaliśmy o zaistniałej sytuacji odpowiednie służby, którym oddaliśmy teren do dyspozycji. Torowcy powrócą na plac budowy, gdy tylko otrzymamy decyzję, że zakończyły się prace służb i możemy wznowić roboty torowe – informowało wówczas MPK.
Prace na Złotoryjskiej wznowione
Jak aktualnie wyjaśniają przedstawiciele przewoźnika, w tym momencie torowcy działają w dwóch miejscach: na przejeździe tramwajowym w ciągu ul. Strzegomskiej i na rozjeździe od strony ulicy Złotoryjskiej.
– Na przejeździe trwa układanie nowych, równych i solidnych betonowych płyt, na których wkrótce spoczną szyny. Ruch samochodów i autobusów ulicą Strzegomską odbywa się normalnie, chociaż kierowcy muszą zachować szczególną ostrożność i uważać na zwężenie jezdni w tym miejscu – mówi Bartosz Naskręski, rzecznik prasowy MPK.
Przy przystanku „Dolmed” odbywa się z kolei m.in. instalacja urządzeń zwrotnicowych w wymienionym już rozjeździe. Od strony ul. Legnickiej, na świeżo wysypanym tłuczniu, doskonale widać nowo ułożone szyny w przyszłym zielonym torowisku. Ciągną się one przez ponad sto metrów i urywają tuż przed miejscem, gdzie dokonano odkrycia.
– W tych nietypowych okolicznościach staramy się zrobić co tylko się da, żeby zminimalizować powstałe opóźnienie. Prace przeorganizowaliśmy w ten sposób, by jak najmniej było do dokończenia, gdy archeolog zakończy swoje czynności – podkreśla Krzysztof Balawejder, prezes przewozowej spółki.
Jak zaznaczają przedstawiciele MPK, mimo prowadzonych obok prac związanych z odkopywaniem trumien, realizacja inwestycji cały czas posuwa się do przodu. Przewoźnik zapewnia, że do tych robót, które miały się toczyć w miejscu trwających wykopalisk, wróci natychmiast po oddaniu mu terenu przez archeologa.








