We Wrocławiu czuć wiosnę – słońce za oknami, temperatury coraz wyższe, aż chce się odetchnąć pełną piersią. Cieszmy się tym czystym powietrzem, bo jak informują klimatolodzy Uniwersytetu Wrocławskiego – smog powróci do nas w najbardziej upalne dni.

Koniec jesieni i mimo maseczki na nosie w powietrzu wyraźnie czuć było charakterystyczny zapach. Już wtedy wielu mieszkańców zaczęło monitorować stan powietrza we Wrocławiu. Kilkukrotnie wrocławski magistrat przypominał o zakazie palenia w kominkach rekreacyjnych, który wprowadzany był krótkotrwale ze względu na ustanowiony przez Sejmik Województwa Dolnośląskiego w lipcu 2020 roku program ochrony powietrza.

Mroźna zima oznacza większy smog

Jak wskazują klimatolodzy, miniona zima była w porównaniu z kilkoma poprzednimi latami wyraźnie mroźniejsza – średnia temperatura dla grudnia, stycznia i lutego wynosiła we Wrocławiu 0,7°C. Dla porównania w znacznie cieplejszym sezonie 2019/20 ta średnia wyniosła dla Wrocławia 3,7°C, nie było też właściwie żadnego dnia, w czasie którego temperatura stale utrzymywałaby się poniżej zera. A efekt takiej różnicy? Średnie stężenie pyłu zawieszonego PM2.5 w zimie 2019/2020 wynosiło ok. 21 µg/m3, a w obecnym sezonie – 32 µg/m3. 

– Oznacza to, że jakość powietrza była rok do roku gorsza. Szczególnie rano i wieczorem jakość powietrza mogła być bardzo zła. Niekiedy stężenia pyłu zawieszonego przekraczały 100 mikrogramów na m3. Mimo tak wysokich stężeń umieszczenie Wrocławia w gronie najbardziej zanieczyszczonych miast świata to gruba przesada. Porównaliśmy między innymi dane z jednego ze styczniowych epizodów smogowych. W dniu, gdy Wrocław wylądował w gronie trzech najbardziej zanieczyszczonych miast świata w rankingu IQAir. Faktycznie mieliśmy wtedy maksymalne stężenia pyłu zawieszonego na poziomie 140 mikrogramów na m3, ale w tym samym czasie w miastach Azji, na przykład Dhace, Lahore, czy New Delhi –  stężenia sięgały 500 mikrogramów. Średnia na ten najgorszy okres stycznia dla Wrocławia to było 100 mikrogramów, w miastach Azji powyżej 200 mikrogramów – wyjaśnia dr Tymoteusz Sawiński, klimatolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.  

dr Tymoteusz Sawiński, fot. Uniwersytet Wrocławski

Wrocław najbardziej zanieczyszczonym miastem świata?

W marcu Wrocław znów pojawiał się w czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast świata, ogłaszanym na stronie IQAir. Czy to oznacza, że jest u na bardzo źle?  

– Maksymalne stężenie PM2.5 wyniosło 97 µg/m3, w tym czasie wystąpiło również 7 godzin ze złą jakością powietrza, (wg klasyfikacji Polskiego Indeksu Jakości Powietrza), a średnie stężenie pyłu za ten okres wyniosło około 40 µg/m3. Ale takie warunki były porównywalne z innymi polskimi miastami, nie mówiąc już o wspomnianych wyżej miastach azjatyckich – tam średnie stężenia sięgały 100 µg/m3, a maksima – 200 µg/m3 – wyjaśnia dr Sawiński.

Rozbieżności wynikają z tego, że wiele portali sięga po wskazania pyłomierzy niskokosztowych, prywatnych, zalogowanych do aplikacji przekazującej automatycznie dane. Takie czujniki pełnią bardzo ważną funkcję – przekazują informacje o jakości powietrza z miejsc, gdzie brak profesjonalnych, stale nadzorowanych stacji pomiarowych, np. z sieci Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Jednocześnie dane z takich niskokosztowych czujników należy traktować ostrożnie – ich dokładność i niezawodność jest znacznie mniejsza niż czujników profesjonalnych. Mogą być dobrą wskazówką, ale jednocześnie mogą też wprowadzić nas w błąd i wzbudzić niepotrzebną panikę.  

materiał Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Uniwersytetu Wrocławskiego

Jak interpretować przekroczenia norm?

Aplikacje śledzące jakość powietrza potrafiły alarmować w styczniu, lutym i marcu: uwaga na bardzo złą jakość powietrza – normy przekroczone o 115%, 230% a nawet 516%.  

– Te informacje są nieprzydatne, ponieważ bardzo często odnoszą się do normy rocznej – tłumaczy dr Tymoteusz SawińskiDam przykład: średnia roczna temperatura na ziemi to 15 stopni. To czy to znaczy, że gdy latem będziemy mieli w Polsce 35 stopni to jest 225% przekroczenia normy? Co to właściwie znaczy? Nic. Dużo lepsza jest skala proponowana przez Polski Indeks Jakości Powietrza, który odnosi się nie do normy rocznej, ale do wartości chwilowych zarejestrowanych tu i teraz. To są informacje, które np. wrocławski magistrat wyświetla na przystankach komunikacji miejskiej. Skala jest sześciostopniowa i świetnie opisuje, jak powinniśmy się zachowywać w związku z jakością powietrza – np. wychodzić czy zostać w domu.  

materiał Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Uniwersytetu Wrocławskiego

Latem powróci gorsze powietrze

Wiosną, dzięki kilkunastostopniowym temperaturom zapewne poprawi się jakość powietrza. Jednak, jak przypomina klimatolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, kiedy przyjdą upały znów powróci do nas smog. Tym razem winne temu nie będą palące śmieciami kopciuchy, a spaliny z samochodów.

  – Ozon troposferyczny powstaje poprzez przekształcenie tlenków azotu ze spalania paliw płynnych. Gdy jest ciepło a zwłaszcza upalnie następuje reakcja fotochemiczna. Tlenki azotu przekształcają się w ozon, a ten jest trujący. W dolnej warstwie atmosfery to zanieczyszczenie ozonem to właśnie tak zwany smog fotochemiczny – opowiada dr Sawiński.   

Instytut Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzi badania powietrza we Wrocławiu już od wielu lat. Pomiary prowadzone są całą dobę przez wszystkie dni roku i udostępniane na stronie Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery. Obecnie w Instytucie realizowany jest również duży projekt poświęcony jakości powietrza – „Czy wiesz czym oddychasz?” – kampania edukacyjna na rzecz czystszego powietrza.