Tegoroczne wakacje będą szczególne. Być może zupełnie jedyne w swoim rodzaju. Wakacje, które organizowane są spontanicznie, z dużą dozą niepewności, czy na pewno uda się pojechać. Prawie nikt nie robi dalekosiężnych planów. Kryterium wyboru miejsca nie jest prognoza pogody, a bardziej gwarancja powrotu, jeśli już uda się wyjechać.

Lipiec i sierpień 2020 roku przejdą do historii jako najdziwniejszy czas odpoczynku w ostatnich dziesięcioleciach. Skończył się też najbardziej spektakularny rok szkolny. Czas, kiedy przez niemal cały semestr uczniowie nie odwiedzali budynków szkolnych, gdy całość zajęć prowadzona była – mniej lub bardziej – zdalnie.

Koniec roku szkolnego to także pierwsze w historii ostatnich 30 lat, przełożone wybory prezydenckie. Wybory, w czasie których znów wielu Polaków głosuje na mniejsze zło, a ostateczne rozstrzygnięcie, czyli II tura, odbywać się będzie w trakcie okresu urlopowego. To również szczególny czas, który trudno zaliczyć do normalnych praktyk. Wynik drugiej tury wyborów – Andrzej Duda czy Rafał Trzaskowski – może być podyktowany zupełnie innymi okolicznościami niż te, które zwyczajowo próbuje się badać i opisywać. Pierwszy raz w historii wyborów po 1989 roku możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdy frekwencja w drugiej turze wyborów będzie niższa niż w pierwszej. Pierwsza tura wysoko postawiła poprzeczkę. Prawie 2/3 Polaków postanowiło dać wyraz swoim preferencjom politycznym, a to jest wynik bardzo dobry. Jednak otwartym pozostaje pytanie, co jest jego przyczyną. Prawdopodobnie wyborcza dogrywka zweryfikuje domysły – czy była to dojrzałość obywatelska za przyszłość kraju, rozchwiane do granic możliwości emocje społeczne, a może chęć odreagowania po pandemii? A może jeszcze coś innego? Frekwencja 12 lipca będzie dla nas ważnym egzaminem.

Wreszcie, w wakacje życie gospodarcze powinno toczyć się już w pełni. Samoloty mogą znowu latać, granice zostały otwarte, a limity osób przybywających w sklepach i restauracjach już właściwie nie obowiązują. Kupujemy, pracujemy, głosujemy, wyjeżdżamy na wakacje. Niby tak, jak zawsze, a jednak inaczej. Choć zdaje się, że o wirusie już nie pamiętamy, to jednak obawa przed nim nadal istnieje. Gdzieś pod skórą czujemy trwogę, a co jak przyjdzie druga fala? Co, jeśli ta nowa normalność jest na wyrost? Że za szybko, że za dużo naraz? I właśnie ta myśl będzie wielu z nas towarzyszyć przez najbliższe miesiące.