Kilka dni po zakończonym fiaskiem przetargu na sprzedaż kamienicy na Wyspie Słodowej, magistrat ogłosił ponowne postępowanie. Krytycznie patrzą na to aktywiści. – W 2015 roku, po konsultacjach społecznych, Rafał Dutkiewicz zadeklarował, że nie sprzeda budynku. Dla nas ta deklaracja jest nadal wiążąca – komentują.
Do sprzedaży kamienicy na Wyspie Słodowej wrocławski magistrat przymierzał się już w 2014 roku. Wówczas budynek po raz pierwszy wystawiono w przetargu (z ceną wywoławczą 7,25 mln zł), ale nie zgłosił się żaden zainteresowany.
Potem jednak aktywiści ze stowarzyszenia Wyspa Słodowa 7 zaczęli głośno domagać się, by miasto zrezygnowało z planów sprzedaży nieruchomości. Urzędnicy ulegli i postanowili przeprowadzić konsultacje społeczne dotyczące przyszłego przeznaczenia kamienicy.
Rafał Dutkiewicz: nie sprzedamy budynku
Po zakończeniu konsultacji, w połowie 2015 roku, prezydent Rafał Dutkiewicz zapowiedział, że magistrat nie sprzeda budynku. Wiosną 2016 roku ogłoszono konkurs dla organizacji pozarządowych na zarządzanie obiektem. Stanęły do niego trzy podmioty, a w ostatecznej rozgrywce na placu boju pozostało stowarzyszenie Wyspa Słodowa 7 i Fundacja na Rzecz Edukacji Obywatelskiej im. Alana Turinga. Urzędnicy odrzucili jednak obie koncepcje, tłumacząc, że m.in. brakowało w nich realnych źródeł finansowania.
Jesienią zeszłego roku pojawił się kolejny pomysł na zagospodarowanie kamienicy. Do magistratu zgłosili się przedstawiciele Concordii Design (to poznańskie centrum designu, które powstało w odrestaurowanym budynku starej drukarni), którzy chcieli na Wyspie Słodowej stworzyć ośrodek społeczno-kulturalny.
Początkowo w rozmowach brali udział także przedstawiciele stowarzyszenia WS7. Jednak pod koniec zeszłego roku aktywiści najpierw stanowczo sprzeciwili się planom sprzedaży kamienicy, a potem wycofali z negocjacji dotyczących współpracy przy tworzeniu filii Concordii Design we Wrocławiu.
Kamienica jednak na sprzedaż
W maju bieżącego roku magistrat ogłosił postępowanie przetargowe na sprzedaż budynku, wraz z oddaniem w użytkowanie wieczyste gruntu.
– Takie rozwiązanie pozwoli zachować miastu kontrolę nad obiektem, tak by zgodnie z oczekiwaniami kamienica była miejscem, w którym realizowana będzie działalność prospołeczna, partycypacyjna, a sama Wyspa Słodowa zachowała publiczny, otwarty charakter – zapewniali urzędnicy.
Cenę wywoławczą ustalono na 6 mln 741 tys. złotych. Magistrat podkreślał, że przy ocenie ofert – oprócz zaproponowanej kwoty – pod uwagę weźmie też program, który będzie realizowany przez przyszłego nabywcę kamienicy oraz udokumentowane doświadczenie w realizowaniu celów prospołecznych i partycypacyjnych.
Miasto odrzuca obie oferty
Do miasta zgłosiło się dwóch chętnych: poznańska spółka Pro Design (do której należy centrum Concordia Design), a także warszawska firma UBM Nowy Targ (ten deweloper wybudował m.in. wrocławski biurowiec Pegaz przy zbiegu ulicy Kazimierza Wielkiego i Ruskiej). Jednak w połowie sierpnia urzędnicy poinformowali, że po szczegółowym przeanalizowaniu obu złożonych ofert, komisja postanowiła nie wybierać żadnej.
Jak argumentowali przedstawiciele komisji, koncepcja złożona przez Pro Design spełniała wymogi, związane z preferowanym programem zagospodarowania nieruchomości, jednak oferta nie dawała możliwości pełnej oceny, czy wszystkie funkcje wskazane w warunkach postępowania będą realizowane. Zastrzeżenia budziła zwłaszcza koncepcja przestrzenna.
Z kolei UBM Nowy Targ przedstawił projekt budynku hotelowego, przewidujący rozbudowę istniejącego budynku zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, z funkcją uzupełniającą, kongresową, wystawienniczą i gastronomiczną.
– Taki sposób wykorzystania nieruchomości nie jest zgodny z preferowanym sposobem zagospodarowania – tłumaczył magistrat.
Stąd decyzja o powtórzeniu przetargu. Ponowne postępowanie ogłoszono w poniedziałek 21 sierpnia. Cena wywoławcza nie zmieniła się, a czas na składanie ofert zainteresowane firmy mają do 2 listopada.
– Mając na uwadze wnioski płynące z konsultacji społecznych, w warunkach postępowania wyraźnie zastrzeżono funkcje, jakie spełniać powinno miejsce. Preferowany sposób zagospodarowania nieruchomości powinien uwzględniać obecny sposób wykorzystywania wyspy, działania prospołeczne, partycypacyjne, integracyjne o otwartym charakterze, w tym: działania kulturalne, wystawiennicze i ekspozycyjne, działalność konferencyjną i kongresową, inkubację przedsiębiorstw, usługi gastronomiczne oraz usługi drobne – wyjaśnia Maja Wysocka z biura prasowego magistratu.
Aktywiści: deklaracja Rafała Dutkiewicza jest dalej wiążąca
Całą procedurę przetargową negatywnie oceniają aktywiści ze stowarzyszenia Wyspa Słodowa 7.
– W warunkach przetargu nie został zabezpieczony interes miasta i mieszkańców, na co wskazywał też w swojej petycji do władz miasta Marek Nowak z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. Przetarg m.in. nie zawierał konkretnych i weryfikowalnych wymogów wobec nabywcy na wypadek niewywiązania się przez niego z przyjętych zobowiązań (prowadzenia działalności prospołecznej, integracyjnej i kulturalnej). To oznacza, że nawet jeśli prywatny inwestor zadeklaruje takie działania, to nie ma pewności, że będzie je w przyszłości realizował – komentuje Krzysztof Jarząb z WS7.
Społecznicy złożyli już wniosek do magistratu o udostępnienie szczegółów ofert złożonych w pierwszym przetargu.
– Brak rozstrzygnięcia nas nie zaskoczył, ale jesteśmy zdziwieni, że magistrat nie postąpił podobnie jak w zeszłym roku. Wtedy po odrzuceniu ofert w konkursie dla organizacji pozarządowych, urzędnicy od razu zapowiedzieli, że kolejnego konkursu nie będą ogłaszać. Teraz dwa dni robocze po rozstrzygnięciu przetargu ogłaszają kolejny. To pokazuje dysproporcje w traktowaniu przez magistrat organizacji pozarządowych i podmiotów komercyjnych – wyjaśnia Krzysztof Jarząb.
Co, zdaniem aktywistów, magistrat powinien zrobić z kamienicą?
– Dwa i pół roku temu sami przeprowadzili konsultacje społeczne, którego efektem był raport zaprezentowany przez prezydenta Wrocławia, na podstawie którego zadeklarował, że nie będzie sprzedawał kamienicy. Dla nas głos mieszkańców oraz deklaracja włodarza miasta jest dalej wiążąca – kończy Jarząb.


